09 września 2017

(46) Przyjaźń może wszystko: "Niepowszedni. Porwanie"


   Serię o Niepowszednich chciałam przeczytać już od dosyć dawna. Widziałam na blogach i portalach społecznościowych sporo pozytywnych opinii na temat debiutu Justyny Drzewickiej, wiedziałam też, że ta historia zwyczajnie może mi się spodobać. Kiedy więc pojawiła się okazja sięgnięcia po tę książkę, oczywiście z niej skorzystałam. I bardzo się cieszę, bo "Niepowszedni. Porwanie" to ciekawe i wciągające (chciałoby się rzec: porywające) fantasy dla młodszych czytelników, ale i tym starszym może się spodobać. To dobra odskocznia od cięższych lektur z gatunku. 

   Niepowszedni. Tak zwani są ludzie, którzy rodzą się ze szczególnymi darami. Jedni doskonale liczą lub rozumieją języki obce po usłyszeniu zaledwie zdania, inni mają sokoli wzrok, obdarzeni są talentem do walki czy mocą uzdrawiania. Oczywiście, to tylko niektóre z wyjątkowych umiejętności Niepowszednich. Jakakolwiek by jednak ona nie była, ludzie tacy są niezwykle cenni dla handlarzy żywym towarem. Nila i Alla, dwie siostry, dwie Niepowszednie, zostają porwane przez podłego Welesa i jego zgraję podczas konnej przejażdżki. Jak się później okaże, nie one jedyne. Łupem Okrutnych Złotników padli także Sambor, Dalko oraz Wodniczka. Wszyscy razem, wspólnymi siłami próbują wydostać się z łap oprawców, ale to zdecydowanie nie jest proste zadanie, a droga do domu jest coraz dłuższa...

   Fabuła książki opiera się na prostym motywie ucieczki przed złymi ludźmi. Naszym bohaterom, piątce przyjaciół z rzadkimi darami, wciąż są rzucane kłody pod nogi. Oni jednak radzą sobie z każdym zadaniem, które postawi przed nimi los. Przez to powieść staje się przewidywalna i już na początku wiemy, jak wszystko się zakończy. Nie powiedziałabym jednak, że to jest mankament całości. Wiecie, to trochę jak z tymi kreskówkami pokroju Scooby'ego Doo: z góry wiemy, że wszystkie przygody będą miały happy end, a jednak z zapartym tchem oglądamy, w jaki sposób bohaterowie zmierzają do rozwiązania zagadki. W przypadku "Niepowszednich: porwania" jest podobnie. Czystą przyjemnością jest obserwowanie, jak Nila, Alla, Sambor, Dalko i Wodniczka radzą sobie z kolejnymi zmaganiami.

   Nie byłabym sobą, gdybym się do czegoś nie przyczepiła. No cóż, dwa wątki niestety kompletnie nie przypadły mi do gustu. Pierwszym z nich jest miłość między dwojgiem. Niby przyszła dosyć naturalnie, niby wyrosła z przyjaźni, no ale nie jestem do tego przekonana. Drugim jest przygoda z pewną chorobą. Nie chcę zdradzać szczegółów, bowiem byłby to spoiler, natomiast... No cóż, według mnie wszystko działo się zdecydowanie zbyt szybko. Miałam wrażenie, jakby od początku do końca minęło zaledwie kilkadziesiąt minut. Myślę, że można by to rozegrać dużo lepiej.

   Piątka głównych bohaterów jest przesympatyczna! Polubiłam chyba każdego z nich i żałuję, że nie udało mi się ich poznać lepiej. Mam nadzieję nieco nadrobić to w drugim, a potem i trzecim tomie. Może ich sylwetki psychologiczne nie zostały pogłębione, może to pewne archetypy, a nie postaci z krwi i kości, no ale kompletnie mi to nie przeszkadzało. Tym bardziej, że wciąż miałam w głowie, że to Drzewicka i fantastyka dla młodszych odbiorców, a nie Dostojewski. Jeśli zaś chodzi o czarne charaktery... No cóż, Weles jest jednoznacznie zły, podobnie jak jego kamraci. Główny złoczyńca nie wywarł na mnie praktycznie żadnego wrażenia, nie mogę tego samego jednak powiedzieć o Izborze. No cóż, mam wrażenie, że ta postać wciąż coś ukrywa przed czytelnikami. Mam nadzieję poznać go lepiej już wkrótce.

   Niezwykle spodobał mi się świat, w którym bohaterom przyszło żyć. Autorka bardzo plastycznie opisała poszczególne miejsca sprawiając, że sama chciałabym się tam znaleźć. Cudownie byłoby na własne oczy zobaczyć Wielki Tolos czy arenę w Bawidle, wartki nurt Topieli czy majestatyczną Górską Przeprawę. Dostałam tego namiastkę nie tylko w słowach w trakcie czytania książki, ale także w postaci naprawdę ładnej mapki! Na dwie strony, na których się ona znajduje, aż miło się patrzy.

   Jeżeli poszukujecie lekkiej fantastyki, pełnej akcji i przyjemnej w odbiorze, sięgajcie po "Niepowszednich. Porwanie"! Sądzę, że będziecie się doskonale bawić, że będziecie przeżywać niesamowite przygody podczas ucieczki wraz z piątką Niepowszednich od Okrutnych Złotników. Polecam!

★★★★★★✰

liczba stron: 408, wydawnictwo Jaguar
fantastyka, high fantasy

Premiera trzeciej części serii: "Niepowszedni. Obława" już 13 września!

Książka bierze udział w wyzwaniu: Olimpiada Czytelnicza 2017.
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Jaguar.

07 września 2017

(45) Pamiętaj o przeszłości, czyli "Dusza cesarza"


   Orientalny klimat książki to coś, co jest w stanie mnie przyciągnąć do siebie, szczególnie teraz, po przeczytaniu "Królów Dary" Kena Liu. Nie ukrywam też, że twórczość Brandona Sandersona ciekawiła mnie od dawna. Cieszę się, że miałam możliwość poznać ją właśnie przez "Duszę cesarza". Historia zawarta na zaledwie stu stronach zdecydowanie trafiła w mój gust i z pewnością spodoba się innym fanom fantasy.

   Cesarzowi Ashravanowi udaje się przeżyć atak skrytobójcy, jego małżonka jednak traci życie. Szczęście w nieszczęściu, bo co prawda władca wciąż jest na tym świecie, ale całkowicie utracił świadomość. Przez sto dni nie pokazuje się ludowi ze względu na trwającą żałobę, jednak po tym czasie musi opuścić swoje komnaty. Te kilka miesięcy musi wykorzystać Stronnictwo Dziedzictwa, aby nie utracić wpływów. W tym celu powierzają zadanie stworzenia nowej duszy dla cesarza Shai, Fałszerce, która została pojmana w trakcie próby podmienienia Księżycowego Berła na kopię. Dziewczyna ma zaledwie sto dni, podczas których musi nie tylko sprostać misji, ale także obmyślić plan ucieczki.

   Brandon Sanderson wywarł na mnie ogromnie dobre wrażenie. Fabuła, choć dosyć prosta i zaledwie jednowątkowa, jest niezwykle wciągająca. Dałam się porwać i długo nie chciałam kończyć tego opowiadania. Motyw magii stosowanej przez Fałszerzy... Z czymś takim się jeszcze nie spotkałam. Bardzo chętnie sięgnęłabym po inną historię, w której zostało to zastosowane. Cała książka została podzielona na "rozdziały", które odpowiadają poszczególnym dniom, w których Shai próbowała sprostać zadaniu. Można powiedzieć, że w pewien sposób nadało to dynamizmu niezbyt pędzącej akcji.

   Bohaterowie nie dają nam się poznać zbyt dobrze, ale nie spodziewałam się tego po cieniutkiej książeczce. Nie mamy tutaj ich dogłębnej analizy, ale nie są to też puste powłoki z co najwyżej jedną cechą. Jesteśmy w stanie opisać między innymi Shai czy Gaotona, który wzbudził we mnie chyba największą ciekawość. Od początku zastanawiałam się, jakie są jego prawdziwe motywy.

   Dzisiejsza opinia jest króciutka, bo i samo opowiadanie takie jest. Jeżeli poszukujecie bardzo interesującej, acz niedługiej i stosunkowo lekkiej opowieści, która jednocześnie może sprowokować do pewnych przemyśleń, "Dusza cesarza" będzie doskonałym wyborem. Serdecznie polecam!

★★★★★★✰

liczba stron: 128, wydawnictwo MAG, przekład: Anna Studniarek
fantastyka, high fantasy

Książka bierze udział w wyzwaniach: ABC czytania, Olimpiada czytelnicza.
layout by oreuis