22 czerwca 2016

"Lodowa pani" S.Prue


Lubię książki, które trafiają do mnie z przypadku. Lubię, kiedy tylko okładka przyciąga mnie do sięgnięcia po daną lekturę, bo lubię czasami oderwać się od tego, co już znam. Tak właśnie było z "Lodową panią". Oprócz intrygującego tytułu, posiada bajeczną oprawę, przywodzącą na myśl baśniową opowieść o elfach. Jak się okazało - powieść wcale nie jest taka delikatna, jaka się być wydaje po ujrzeniu jej po raz pierwszy. Posiada w sobie nieco brutalności charakterystycznej dla dzikich zwierząt, ale też dla ludzi w trudnych czasach - czasach wojny. Pamiętajcie: "Choć piękna jest elfów kraina, okrutną opowieść skrywa".

Franz jest zwyczajnym chłopcem, który przeprowadził się wraz z rodzicami z Berlina do Anglii, aby tam wieść w miarę spokojne życie w tych wojennych czasach. Wszak mamy początek drugiej wojny światowej, a więc duże niemieckie miasto stało się niebezpieczne. Zdecydowanie łatwiej jest żyć na angielskiej prowincji, z dala od karabinów maszynowych, granatów, bombowców... Nieopodal miejscowości są błonia - dziewicze tereny, nie naruszone ręką człowieka, siedlisko wielu przedstawicieli fauny i... i nie tylko. Jest to również miejsce życia Plemienia elfów, a wśród nich żyje Edrin. Jej własny ród knuje przeciwko niej, a na horyzoncie pojawia się ludzki chłopak, który tylko wzmaga jej głód. Czy ta istota jest zagrożeniem dla młodej elfki, czy może jedyną szansą na ratunek?

Nie ukrywam, że "Lodowa pani" z początku może wydawać się dziwna. Poznajemy dwa światy, skrajnie się od siebie różniące: błonia, gdzie panuje Plemię oraz miasto ludzi, które tylko pozornie skryło się przed drugą wojną światową. Jak się okazało, nienawiść do "pająka na czterech nogach", jak w powieści Sally Prue określono swastykę, oraz do tych, którzy go noszą - dotarła nawet tutaj, do pozornie spokojnego angielskiego miasta. Lektura z początku nudnawa, wkrótce zaczyna zaciekawiać i czytelnik może zostać nawet porwany w wir akcji.

O ile sama kreacja bohaterów może pozostawiać wiele do życzenia, o tyle relacje między występującymi postaciami są dosyć ciekawe. Na łamach powieści można zaobserwować, w jaki sposób członkowie Plemienia, do którego należy Edrin, traktują ludzi, ale również - jak ludzie traktują siebie nawzajem. Chyba najbardziej interesujące było czytanie o "pnączach" wiążących poszczególnych członków naszego rodzaju, nierzadko zniewalających nas samych. Właśnie to stanowi kolejną metaforę (których w książce jest całkiem sporo), którą można interpretować na swój własny sposób. I to jest właśnie w tym wszystkim piękne! Fakt, że każdy widzi pewne sprawy swoimi oczami i może skonfrontować z innymi swoje poglądy, czyż nie?

Polskie wydanie książki ma naprawdę ładną okładkę, która zdecydowanie mnie do siebie przyciągnęła. Młoda elfka na tle mrocznego lasu prezentuje się całkiem nieźle, a efekt, na szczęście, nie został zniszczony przez czcionkę, jaką zapisano tytuł. Do wnętrza książki również nie mam zastrzeżeń - tłumaczenie wydaje się być dobre, zarówno narrator, jak i bohaterowie posługują się prostym językiem, bez żadnych udziwnień. Bardzo lubię ozdobniki na początku tytułów, które otrzymałam i w tej książce, tym razem w postaci niewielkich motylków z zawijasem.

Podsumowując. "Lodowa pani" jest książką najeżoną metaforami, które jednak nie są trudne do interpretacji. Z początku nudna, wkrótce jednak akcja się rozkręca, a powieść czyta się naprawdę przyjemnie. Opowieść o Plemieniu i ludziach z angielskiego miasta raczej nie pozostanie ze mną na dłużej, była to jednak miła odmiana od tego, co czytuję na co dzień. Książkę Sally Prue polecam tym, których ona po prostu zainteresowała na przykład pod względem fabuły. "Lodowa pani" nie jest żadnym odkryciem, nie stanowi powiewu świeżości wśród powieści fantastycznych. To po prostu miłe czytadło, które momentami nawet przywodziło na myśl "Moją ukochaną zmorę" pani Anny Sokalskiej.

★★★★★★✰✰✰✰

|| Lodowa pani || Sally Prue ||
|| liczba stron: 207 || TELBIT || przekład: Marcin Leszczyński ||
|| fantastyka || wojenne ||

LubimyCzytać Instagram Facebook Pinterest ★ Tumblr 

8 komentarzy:

  1. Nie wiem, mnie to jakoś nie kręci :D Tzn elfy nie należą do moich ulubionych stworzeń magicznych, a tu juz z góry zapowiedziany jest też romans!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu się mylisz. :p Romansu nie ma właściwie w ogóle.

      Usuń
  2. Ciągle widuję tę książkę gdzieś za 2 lub 3zł i za każdym razem zastanawiam się czy warto w nią zainwestować (ach, ten wydatek :D). Cieszę się, że mogłam przeczytać Twoją recenzję - brzmi ona wystarczająco zachęcająco, aby przy następnej okazji nabyć "Lodową panią" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam czytać o elfach, fakt początek nie przyciąga, ale ta szybko rozwijająca się akcja. Musiałabym się zastanowić, kiedyś chyba widziałam bardzo tanio w księgarni. Okładka jest cudowna, masz rację. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć :) Ta książka skojarzyła mi się z Sagą o Ludziach Lodu, nie wiem czy znasz tę sagę , która liczy sobie 47 tomów, ale jest genialna, także uważam, że ta książka równiez przypadłaby mi do gustu . Też lubie się zachwycać okładkami :) Pozdrawiam i zapraszam na mój blog równiez z recenzjami ( recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj, nie, nie, to zdecydowanie książka nie dla mnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie mogę się zdecydować czy przeczytać tę książkę czy nie. Trochę się jej obawiam, ale może kiedyś dam jej jednak szansę ;).

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię książki o elfach, więc może kiedyś się na tę pozycję skuszę :)

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis