10 września 2016

"Książę mgły" C.R.Zafón



Literatura Carlosa Ruisa Zafóna przez wielu uznawana jest za klasykę literatury, a sam autor - za mistrza w swoim fachu. Faktycznie, coś w tym jest, gdyż jego debiutancka powieść - "Książę Mgły", wywarła na mnie naprawdę dobre wrażenie. I pomyśleć, że książka ta trafiła w moje ręce przez przypadek, podczas szybkiego przeszukiwania bibliotecznych półek. Miałam zamiar wypożyczyć kompletnie inną powieść, a gdy jej nie znalazłam - zdecydowałam się na pierwszą lepszą, ale nie za grubą książkę. "Książę Mgły" wpasował się idealnie. Debiut Zafóna jest książką kierowaną przede wszystkim dla młodzieży. Opowiada ona historię rodziny Carverów, która w 1943 roku przeprowadza się do niewielkiego miasteczka nad Atlantykiem, w którym mieli spokojnie przeczekać drugą wojnę światową. Ich nowym domem stała się była rezydencja rodziny Fleischmannów, których dziewięcioletni syn Jacob utonął w morzu. W związku z tym wydarzeniem sprzed lat, po przyjeździe Carverów dzieją się dziwne rzeczy, które nie sposób racjonalnie wyjaśnić. Max, drugie z kolei dziecko małżeństwa i jedyny ich syn, widzi nocą w ogrodzie posągi artystów cyrkowych. W ich życiu pojawia się także Roland - miejscowy chłopak, który mieszka ze swoim dziadkiem, latarnikiem - Victorem Krayem. Wkrótce opowiada on dzieciom historię Księcia Mgły. Jak się później okazuje, legendy mogą stać się prawdą, często okrutną i przygnębiającą...

Fabuła powieści mnie zauroczyła, a akcja wciągnęła już od pierwszej strony i łatwo nie chciała mnie wypuścić. Dziwne rzeczy dzieją się już od początku przyjazdu rodziny Carverów do miasteczka, a z każdą kolejną stroną wydarzeń jest coraz więcej. Do tego dochodzi niezwykle urzekający klimat, ciekawi bohaterowie i mamy przepis na naprawdę udaną książkę! Debiutanckie dzieło Zafóna urzekło mnie tymi wszystkimi elementami, połączonymi w jedną całość, ale również każdym z osobna. Autor w magiczny sposób opisuje nie tylko miejsca i przedmioty, ale także emocje postaci, które stworzył. Mimo naprawdę wielu barwnych opisów, akcja nie spowalnia ani na chwilę, aby pod koniec jeszcze bardziej przyspieszyć, dojść do momentu kulminacyjnego i zakończyć wszystko bez niedomówień, aczkolwiek z lekkim poczuciem niedosytu.

Pomimo niewielkiej objętości książki, bo niecałych dwustu stron, bohaterowie zostali całkiem dobrze wykreowani. Wiadomo, nie uświadczymy ich tutaj całej armii, a zaledwie kilku, którzy wysuwają się na pierwszy plan. Max to jeszcze dziecko, choć dosyć dojrzałe jak na swój wiek. Chłopiec potrafi wzbudzić swoją sympatię już od pierwszych stron. Jego starsza siostra Alicja, najstarsza z rodzeństwa Carverów, z początku niezbyt przyjemna, później jakby przechodzi metamorfozę, a jej więzi z bratem się zaciskają. Mamy też latarnika, starszego pana, który w swoim życiu przeżył dużo - od nieszczęśliwej miłości rozpoczynając, przez historię z tajemniczym Księciem Mgły, na spokojnym, ale samotnym życiu kończąc. Jest to postać dosyć skryta, której nie możemy poznać w zupełności i to właśnie on, Victor Kray, pozostawia w nas niepewność po ukończeniu powieści. Na koniec pozwoliłam sobie zostawić Rolanda, bohatera ciekawego, ale skrywającego pewną tajemnicę, o której on sam nie wie. Tak, postacie występujące w książce same tworzą niepowtarzalny klimat, który, wraz z całą otoczką w formie wydarzeń czy miejsc, tworzy niezwykle interesującą i wciągającą całość.

Okładka, utrzymana w kolorach zieleni, doskonale oddaje to, co znajdziemy w środku książki. Nie tylko jest adekwatna do pewnych wydarzeń, ale też pozwala zachować czytelnikowi odpowiedni nastrój. Wydanie książki prezentuje się naprawdę dobrze. Lekko żółtawe i dosyć grube strony nie odbijają światła, które nie razi w oczy podczas jazdy tramwajem w słoneczny dzień. Dla mnie to zdecydowany plus, gdyż dom nie jest jedynym miejscem, w którym czytam. Książka jest w miękkiej oprawie, a jej nieduży rozmiar i ciężar pozwalają na zapoznawanie się z treścią w naprawdę wielu miejscach. Tłumaczeniu nie mam nic do zarzucenia, nie znalazłam również żadnych literówek czy błędów ortograficznych. Wydawnictwo MUZA wykonało naprawdę dobrą robotę.

"Księcia mgły" zdecydowanie mogę polecić i to nie tylko czytelnikom w wieku nastoletnim, ale też starszym. Sądzę, że naprawdę wiele osób będzie w stanie odnaleźć w niej coś dla siebie. Czy będzie to aura tajemniczości, interesujący bohaterowie, wciągająca fabuła wraz z dynamiczną akcją czy jeszcze coś innego. Warto zapoznać się z przygodami rodzeństwa Carverów, warto poznać tajemnicę starego latarnika. Z czystym sumieniem polecam tę książkę!

Recenzja została przeniesiona z poprzedniego bloga. Została ona napisana w październiku 2015 roku.


★★★★★★★★✰✰

|| Książę mgły || Carlos Ruiz Zafón ||
|| liczba stron: 198 || MUZA || przekład: Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodan Casas ||
|| fantastyka || fantasy ||

6 komentarzy:

  1. Czytam teraz "Światła Września" tego autora i książka naprawdę mi się podoba. Zafon potrafi stworzyć niesamowity klimat. Myślę, że "Księcia Mgły" przeczytam w niedalekiej przyszłości ;)
    booksinshadow.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę się w końcu zabrać za jakąś książkę tego autora. Może właśnie "Książę mgły" zostanie przeczytany jako pierwszy.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. To jest takie cienkie? Nawet nie wiedziałam! To tym bardziej muszę to gdzieś szybko dorwać :) Bo ja pokochałam Cień wiatru <3

    OdpowiedzUsuń
  4. ''Książe Mgły'' !! posiadam tę ksiązkę od hmmm.. zakończenia 3 klasy liceum, czyli od dwóch lat, gdyż dostałam ją w nagrodzie od dyrektora za dobre wyniki w nauce. Haha, ta ksiazka lezy i lezy i nie moga sie za nia zabrac, ale po Twojej recenzji chyba niedlugo to zrobie. Skoro ją tak polecasz, to musi być dobra ! Pozdrawiam i zapraszam do mnie;)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio kupiłam "Księcia Mgły" z zamiarem ponownego przeczytania. Za pierwszym razem książka naprawdę zrobiła na mnie wrażenie, więc mam nadzieję, że i teraz tak będzie. ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Książę Mgły, Książę Mgły czemuż mnie prześladujesz :D Nie no prawda jest taka, że od dawna czaję się na pana Zafona, ale sama nie wiem od czego zacząć swoją przygodę. Może właśnie Książę Mgły okaże się tym jedynym i słusznym początkiem mojej przygody z Zafonem? Zobaczymy, ale jedno mogę stwierdzić na ten moment: naprawdę świetna recenzja, piszesz bardzo fajnie, aż chce się zakupić książkę, o której się wypowiadasz ;)
    Pozdrawiam i zapraszam również w moje skromne blogowe progi :)
    http://nerdprostozksiazki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis