18 stycznia 2017

(19) Magiczny świat trolli w "Porwanej pieśniarce"

[zdjęcie do recenzji]

   Przepiękna okładka i kilka pozytywnych opinii, których się naczytałam w blogosferze, skłoniły mnie do poproszenia pod choinkę właśnie o tę książkę. Byłam niezwykle ciekawa świata przedstawionego "Porwanej pieśniarki". Chciałam się przekonać, czy Trollus to faktycznie tak magiczne i niezwykłe miejsce, czy Tristan naprawdę jest postacią interesującą i czy przedstawione wydarzenia naprawdę pozwolą zapomnieć mi o szarej rzeczywistości. Oczekiwania miałam dosyć spore, choć gdzieś z tyłu głowy już świtała myśl: "To przecież tylko młodzieżówka!". No cóż, ostatecznie na debiucie pani Jensen się zawiodłam i po raz kolejny przekonałam się, że miałam zbyt wielkie nadzieje wobec jakiejś książki. Czy uważam, że powieść ta jest zła? Nie, w żadnym wypadku. Określam ją raczej jako przeciętne fantastyczne young adult, o czym jednak więcej w rozwinięciu.

   Pierwsze skojarzenie ze słowem "troll"? W mojej wyobraźni pojawia się wizja odrażających istot wyciągniętych prosto z tolkienowskich opowieści. Danielle L Jensen zaprezentowała jednak ich zupełnie inny obraz, bardziej ludzki niż potworny. Kanadyjka ukazała całe miasto tych istot, Trollus, uwięzione pod górą za sprawą klątwy rzuconej przez czarownicę pięć stuleci wcześniej. Po wielu latach oczekiwania pod głazami pojawia się jednak szansa wydostania się na światło słoneczne, a w tym wszystkim ma pomóc rudowłosa Cécile de Troyes. Dziewczyna zostaje porwana do trollowego miasta, gdzie wbrew własnej woli zostaje złączona z dziedzicem tronu, Tristanem, a cały ten zabieg ma pomóc w zdjęciu zaklęcia. Czy trollom uda się wreszcie opuścić miasto pod górą czy może pozostaną tam przez dłuższy czas? I co do tego wszystkiego ma główna bohaterka? Aby się o tym przekonać, sami musicie przeczytać książkę.

   Sama fabuła do najoryginalniejszych nie należy, nietrudno jest odnaleźć w niej wiele znanych i często powielanych schematów (jak chociażby jedna dziewczyna mogąca uratować jakąś społeczność czy polityka dyskryminująca jakąś grupę społeczną, która wkrótce wszczyna bunt). Nie skreśla to jednak książki od razu na starcie, no bo kto powiedział, że na znanych motywach nie da się stworzyć dobrej opowieści? Ku temu trzeba mieć jednak naprawdę duże umiejętności w jej kreowaniu, a pani Jensen najwyraźniej ich zabrakło. "Porwana pieśniarka" wciąga, to fakt, jednak jest też do bólu przewidywalna (a opis z tyłu okładki, będący jednocześnie dosyć sporym spoilerem, jeszcze bardziej ten efekt potęguje) i nie trzeba być jasnowidzem, aby domyślić się, co się stanie za chwilę. Dla osób, które mają już za sobą kilka młodzieżówek, rozwój akcji nie będzie żadnym zaskoczeniem.

   No dobrze, fabuła jest jaka jest, to może bohaterowie ratują sytuację? No niestety, nie w tym przypadku. Cécile to "silna i niezależna" nastolatka, jakich wiele w młodzieżówkach, charakter Tristana spodobałby mi się, gdybym nie znała już takiego bohatera (nie ukrywam, dosyć mocno przypomina Jace'a z Darów Anioła), król Thibault jest taki, jakich wielu. No to może chociaż Marc, Victoria i Vincent, Anaïs, Luc, Christophe? Mają oni jakieś nakreślone cechy, ale pełną ich charakterystykę naprawdę ciężko byłoby podać. Żaden z nich nie wzbudził mojej sympatii, żadnego również nie znienawidziłam.

    Coś, co chyba najbardziej spodobało mi się w całej tej lekturze, jest wykreowany świat. A właściwie samo Trollus, bo o pozostałych obszarach, takich jak Jastrzębia Kotlina czy miasto Trianon, wiemy niewiele. Nietrudno było mi sobie wyobrazić wspaniałą cywilizację powstałą we wnętrzu góry, podczas czytania książki cały czas słyszałam też szum wodospadu. Nie pogardziłabym jednak jeszcze bardziej rozbudowanymi opisami, aby dopełnić obraz, który zarysował się w głowie. Szczególnie że w żaden sposób nie zaszkodziłoby to akcji, która i tak dosyć szybko gna do przodu.

   Jeżeli macie ochotę na kolejną młodzieżówkę, pełną schematów, lecz dziejącą się w interesujących lokacjach - sięgnijcie po "Porwaną pieśniarkę". W innym wypadku nie ma sensu. Książka ta niewiele wnosi do literatury, wkrótce zapewne zostanie zapomniana, ale przynajmniej ładnie prezentuje się na półce. Chyba nigdy nie przestanę się zachwycać przepiękną okładką tonącą w zieleni. Ba, być może kiedyś postawię sobie nawet obok niej kolejne dwie części trylogii.

★★★★★★✰✰✰✰

liczba stron: 432, wydawnictwo Galeria Książki, przekład: Anna Studniarek
fantastyka, high fantasy

Książka bierze udział w wyzwaniach: Olimpiada czytelnicza 2017 oraz ABC czytania 2017.

11 komentarzy:

  1. Ja o książce słyszałam bardzo dużo dobrego, ale nie wiedziałam o co w niej chodzi, nie znałam nawet opisu z tyłu opowieści. Mam już za sobą trochę młodzieżówek, schematy znam. Zastanowię się poważnie nad zakupem powieści.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam bardzo dużo dobrego o tej książce i jeżeli nadarzy się okazja to myślę, że po nią sięgnę, chociażby ze względu na piękną okładkę, która mi bardzo się podoba:)
    Pozdrawiam,books--my-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Choć książka mnie kusiła swego czasu, to właśnie przez to że jest młodzieżówką wolałam po nią nie sięgać ;) Mam za dużo fajnej fantastyki "dla dorosłych" w kolejce w tym momencie <333
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę na półce, nawet na potrzeby TAGu przeczytałam jeden rozdział i.. nie. Nie powalił mnie on. Chyba oczekiwałam czegoś więcej, chociaż nie powinnam przecież wystawiać werdyktu po tylko jednym rozdziale. Na razie "Porwana pieśniarka" wylądowała na dnie jakiegoś kartonu ;).

    OdpowiedzUsuń
  5. Okładaka jest bardzo ładna, lecz treść też wydaję się interesująca:)
    Pozdrawiam,
    http://uwielbiamlitery.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. W sumie nigdy nie miałam jakiejś wielkiej ochoty na tę książkę, ale recenzje były pozytywne, więc myślałam, że może kiedy po nią sięgnę. Jednak już jakiś czas temu powiedziałam sobie, żeby odpuścić powieści średnie, skoro jest tyle lepszych książek. Tak więc tej raczej podziękuję. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda, że nie przypadła Ci do gustu tak, jak myślałaś. Sama chcę przeczytać tę książkę, jednak zapowiedź schematów lekko mnie odstręcza. Uważam, że jeżeli nie nastawię się jak na arcydzieło, może mi przypaść do gustu (o jeżeli bohaterowie wszystkiego nie zepsują).
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję "Tell Me Three Things" Julie Buxbaum! pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Pewnie kiedyś ją przeczytam, ale nie spodziewam się wiele. Myślę, że to będzie takie miłe czytadełko na rozluźnienie. Szkoda tylko, że książka jest przewidywalna i powiela schematy :/

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi całkiem ciekawie, chociaż ostatnio mam za dużo lektur do nadrobienia i na razie nie dam rady jej przeczytać :/
    Okładka jest rzeczywiście piękna :D
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka brzmi bardzo ciekawie, może się na nią skuszę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mówisz, że pełna schematów? Sama nie wiem czy mi się spodoba.. mimo że kupiłam ją już jakiś czas temu, ale się przekonamy :)

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis