25 lutego 2017

(26) Nehilim kontra maszyny, czyli "Mechaniczny anioł"


[zdjęcie wkrótce]

    Każdy, kto choć trochę interesuje się fantastyką młodzieżową, musi kojarzyć nazwisko Cassandry Clare. Kilka lat temu, wraz z premierą filmu, był ogromny boom na serię "Dary Anioła" - opowieść o pewnej rudowłosej dziewczynie i Nocnych Łowcach. Wielu też pewnie kojarzy inną serię autorki, poprzedzającą wydarzenia z Nowego Jorku - "Diabelskie Maszyny". Dziś chcę napisać parę słów o pierwszym tomie tej właśnie trylogii, której początek wypada, według mnie, znacznie lepiej niż "Miasto Kości". Nie jest to jednak książka pozbawiona wad, o czym przeczytacie dalej.

    "Mechaniczny Anioł" opowiada o nastoletniej Tessie Gray, która wyrusza w podróż z Nowego Jorku do Londynu w poszukiwaniu swojego starszego brata Nathaniela. Już na samym początku, po przybyciu do stolicy dziewiętnastowiecznej Wielkiej Brytanii, zostaje przywitana przez Mroczne Siostry, a wkrótce zabrana do ich domu, gdzie dowiaduje się pewnych rzeczy o sobie samej. Przez różne wydarzenia na jej drodze stają Nefilim, Nocni Łowcy, którzy pomogą jej wejść do świata, którego nie znała, a także zaakceptować to, kim jest naprawdę. Tessa zostanie postawiona przed dylematem dotyczącym wyboru między bratem a nowymi przyjaciółmi, a także uświadomi sobie, że miłość może być najniebezpieczniejszą magią.

    Dałam się wciągnąć, zdecydowanie. Z początku akcja nie była szczególnie szybka, a w głowie pojawiło się wiele pytań bez odpowiedzi, z czasem jednak zaczęła pędzić i utrzymywała to tempo aż do końca. Nie martwcie się jednak, o zadyszkę ciężko, bo pojawiały się też chwile na odpoczynek - krótkie przerywniki, podczas których historia zwalniała i skupiała się na opisach miejsc, bohaterów, emocji. Fabuła, podobnie jak we wspomnianych już "Darach Anioła", niezwykle przypadła mi do gustu. Z wypiekami na twarzy śledziłam kolejne wydarzenia z życia Tessy i Nocnych Łowców. I to nic, że momentami książka była przewidywalna - to nie zmąciło mojej radości z czytania.

    Mimo, że powieść naprawdę mi się spodobała, mam w stosunku do niej dwa zarzuty. Pierwszym z nich jest osadzenie akcji w wiktoriańskiej Wielkiej Brytanii i brak wykreowania klimatu tamtych czasów (druga połowa XIX wieku). To prawda, pojawiały się stroje z epoki, zaakcentowany został niższy status społeczny kobiet w stosunku do mężczyzn. Mimo wszystko, akcja równie dobrze mogłaby się rozgrywać współcześnie. Naprawdę nie zdziwiłoby mnie, gdyby w pewnym momencie któryś z bohaterów wyciągnął laptopa czy telefon komórkowy. Drugim elementem, który negatywnie wpłynął na ostateczną ocenę książki, jest wątek miłosny. Mam wrażenie, że wszystko potoczyło się za szybko i nienaturalnie. Pominę już fakt, że była to chyba jedna z najbardziej przewidywalnych części książki. Już od początku można było się domyślić kto w kim się zakocha i jak potoczą się losy ich związku.

    Bohaterowie są dobrze wykreowani. Mają swoje charakterki, chociaż... aż za bardzo przypominają postacie z "Darów Anioła" (czy tylko ja odniosłam takie wrażenie)? Sarkastyczny, tajemniczy i niesympatyczny William Herondale przypominał mi Jace, a stojący w cieniu przyjaciela James - Aleca. Główna bohaterka, Tessa, momentami bywała dosyć irytująca, ale ostatecznie i tak ją polubiłam. Za to mojego uznania zdecydowanie nie skradł braciszek protagonistki, Nathaniel. W pewnym momencie miałam ogromną ochotę, aby tego chłopaka udusić - serio! Za to na twarzy pojawił się uśmiech, kiedy czytałam o znanych mi już bohaterach: czarowniku Magnusie Bane czy przepięknej wampirzycy Camille Belcourt.

    Nie jest to książka, która skradła moje serce. Z pewnością nie wpiszę jej na listę moich ulubionych lektur. Mimo wszystko, "Mechanicznego anioła" będę wspominać naprawdę dobrze, a po kolejne części naprawdę chętnie sięgnę. Mam cichą nadzieję, że w następnych tomach Cassandra Clare lepiej zadbała o charakterystyczny wiktoriański klimat. Jeżeli szukacie powieści, która zapewni Wam rozrywkę, śmiało możecie sięgnąć po twórczość tej autorki.

★★★★★★★✰✰✰

liczba stron: 472, wydawnictwo MAG, przekład: Anna Reszka 
fantastyka, urban fantasy, steampunk

Książka bierze udział w wyzwaniach: Olimpiada czytelnicza 2017 oraz ABC czytania 2017.

11 komentarzy:

  1. Obecnie tej autorki czytam "Dary Anioła", lecz "Mechanicznego Anioła" też mam w planach.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na razie od tej pani trzymam się z daleka. W ogóle, może mam trochę chore poczucie estetyki, ale ostatnio gdzieś przy jej książce ktoś wrzucił zdjęcie autorki... i jak byłam neutralnie nastawiona, tak teraz coś mi w głowie mówi, że nie chce tego czytać. Korzystne nie było, a pani Clare po prostu... wygląda bardzo niezdrowo. To głupie, ale jak to połączysz z faktem, że unikam młodzieżówek no to ten... XD

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja przeczytałam całą serię i bardzo mi się podobała, choć rzeczywiście patrząc z perspektywy czasu nie jest to jakoś szczególnie wybitna lektura ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety, jakoś im bardziej trąbi się o jakichś książkach, tym ja mam coraz mniejszą ochotę na ich czytanie (ze względu na to zbojkotowałam chociażby Igrzyska Śmierci), więc raczej nie sięgnę po te książki. Choć myślę, że wiem w czym tkwi ich fenomen i znam wiele osób, które są zachwycone tą historią. Niemniej, nie dla mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mi natomiast ta trylogia całkowicie skradła serce. Z tomu na tom jest coraz lepiej, a trzeci to już mistrzostwo. Polecam kontynuowanie przygody z Willem, Jemem i Tessą :)
    Pozdrawiam,
    Zagubiona w słowach

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam pierwszy tom już dawno temu i nie pamiętam wszystkiego dokładnie, ale odniosłam takie samo wrażenie co Ty - postacie z "Mechanicznego Anioła" bardzo przypominały te z Darów Anioła.
    Do serii muszę powrócić, bo nie przeczytałam wszystkich trzech książek. I jeszcze "Pani Noc" przede mną...

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  7. Książki nadal przede mną, ale mam je w planach ♥ Na razie przeczytałam tylko DA: Miasto Kości, a i to było bardzo bardzo dawno temu i nie pamiętam wszytskiego. Jednak te nasze okładki są paskudne- ale i tak lepsze niż te pierwsze -fuj...- i planuję sobie zakupić wszystkie książki - oprócz pani noc- tej autorki po angielsku ♥ Ale cieszę się, że książka Ci się podobała :)
    Pozdrawiam c:

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytam dużo książek umieszczanych pod etykietką YA, jedne słabsze, inne lepsze, ale Cassandry Clare nie potrafię strawić. Przeczytanie tej trylogii zajęło mi 2 miesiące, tak się męczyłam. Nie będę spoilerować, ale moim zdaniem jedynym, co wyszło autorce było rozwiązanie kwestii miłosnego trójkąta. A za najlepszą książkę Clare uważam Szklane miasto, chociaż żadnej tak naprawdę nie lubię.
    Pozdrawiam :)
    http://the-book-huntress-reviews.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię takie połączenie elementów historycznych z fantastyką. Szkoda tylko, że tych pierwszych jest tak mało w powieści.
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. Zostanę przy DA. Jakoś do Mechanicznych mnie nie ciągnie... :P Zwłaszcza, że wkurzałoby mnie podobieństwo postaci. To samo zrobiła autorka Ognistego pocałunku i Obsydianu, choć akurat tam wyszło to na lepsze dla Dark Elements :P

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis