15 lutego 2017

(24) Tajemnica zabawkarza w "Światłach września"


[zdjęcie do recenzji]

   To dopiero moje trzecie spotkanie z twórczością barcelońskiego pisarza. "Światła września" zwieńczają trylogię złożoną z niezależnych opowieści. O "Księciu Mgły" mogliście już poczytać na moim blogu, recenzję "Pałacu Północy" dopiero mam w planach. Dziś jednak co nieco o historii rodziny Sauvelle i tajemniczego twórcy zabawek, mieszkającego w mrocznym Cravenmoore. To kolejna niezwykle klimatyczna opowieść, w której nie sposób się nie zauroczyć. Carlos Ruiz Zafón zdecydowanie ma talent, który pozwala mu tworzyć magiczne książki, bo magii z pewnością "Światłom września" nie można odmówić.

   To nie jest książka, w której znajdziecie dużo akcji. Wszystko rozkręca się bardzo powoli, a szybszych momentów jest naprawdę niewiele. Przez to, niestety, powieść może momentami nieco nudzić. Co ciekawe, podobnego wrażenia nie odniosłam podczas czytania dwóch poprzednich części trylogii. Porządnie wciągnęłam się dopiero około 110-120. strony, co jest jednak dosyć późno. Sama fabuła jest naprawdę interesująca, a motyw zabawek zdecydowanie skradł moje serce. Jak zawsze u Zafóna, pojawiły się niesamowite opisy, budujące wyjątkowy klimat. Na wszystkich kartach powieści, już nawet na samym początku, mocno odczuwamy nastrój mroku, grozy i tajemnicy.

   Bohaterowie są przesympatyczni, naprawdę. Są to ludzie z krwi i kości, a nie wyidealizowane marionetki w rękach pisarza. Ismaela polubiłam właściwie od pierwszego momentu, w którym się pojawił. Do Iréne natomiast musiałam w pewien sposób "dojrzeć", ale to nie zajęło dużo czasu. Zdecydowanie oczarował mnie Lazarus, postać enigmatyczna, może też nieco niepokojąca. W książce spotkamy się również z innymi postaciami, jak Dorian, Simone, Hannah. Każda odgrywa jakąś istotną rolę w całej opowieści, pozwala nam przybliżyć się do rozwiązana pewnej tajemnicy. Coś, co przypadło mi do gustu, to relacje międzyludzkie przedstawione w książce. Najbardziej zarysowane zostały nieco odrealnione zakochanie nastolatków, głęboka przyjaźń dorosłych oraz uczucie w pewnym sensie zagubione, które trwa wbrew przeciwnością.

   Lubię takie opowieści. Może nie wypadają spektakularnie przy historiach z niezwykle rozbudowanym światem przedstawionym, ale jednak mają tę swego rodzaju magię, która nie pozwala o nich zapomnieć. Zafón przedstawił mroczne dzieje prowincjonalnej miejscowości na skraju lądu gdzieś w Normandii. Doskonale opisał te przepiękne, choć i przerażające miejsca, a w to wszystko wplótł wątek fantastyczny. Ważną rolę odgrywa też tu pewna legenda stworzona na potrzeby książki, której treść poznajemy dopiero pod koniec, w momencie kulminacyjnym.

   Miłośnikom hiszpańskiego pisarza książki nie trzeba polecać. Pozostałych gorąco zachęcam do sięgnięcia po "Światła września", ale po i dwie pozostałe książki z Trylogii Mgły. To niezwykle klimatyczne opowieści, ciekawe, z interesującymi motywami. Jest trochę grozy, trochę fantastyki, dużo tajemnicy, a więc każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie.

★★★★★★★✰✰✰

liczba stron: 255, wydawnictwo MUZA, przekład: Katarzyna Okrasko, Carlos Marrodán Casas
fantastyka, dark fantasy, low fantasy

Książka bierze udział w wyzwaniach: Olimpiada czytelnicza 2017 oraz ABC czytania 2017.

5 komentarzy:

  1. Z miłą chęcią sięgnę po tą i po poprzednie tomy ♥ Uwielbiam hiszpański, a połączenie fantastyki, tajemnic oraz grozy musiało wyjść super ♥
    Na pewno rozejrzę się po bibliotece ♥
    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Autora kojarzę, "Cień wiatru" jest jego, prawda? Chciałam niby tą właśnie książkę poznać ale na razie nam nie po drodze ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zainteresowana twórczością tego pisarza, jego stylem i tym co tworzy, ponieważ nigdy wcześniej nie miałam z nim do czynienia :) Na pewno dam mu szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ooooo nie nie nie nie i jeszcze raz nie ;D Pamiętam tą książkę i obrzydziła mi czytanie na dłuuugi czas ;D To było lata temu, przyznaję, ale po tym, jak przeczytałam "Marinę", zabrałam się właśnie za to i cóż... no, nie wyszło ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszym tom ''Książe mgły'' posiadam w swojej biblioteczce, gdyz dostalam ją kilka lat temu w ramach nagrody w szkole. Nie przeczytalam jej jednak, chociaz kilkakrotnie zamierzałam, bo słyszałam ze jest wartosciowa. Nie wiedzialam jednak, ze ma ona kontynuacje! no coz, musze po prostu zapoznac sie z tą ksiazka, bo nie mam żadnego zdania na jej temat. Pozdrawiam!:)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis