22 lutego 2017

Opowiadania Canavan, czyli "Szepty dzieci mgły"

[zdjęcie wkrótce]

    Po zbiory opowiadań sięgam od święta. Wynika to z faktu, iż wolę długie, rozbudowane, wielowątkowe powieści zamiast krótkich historyjek, które kończą się zanim zdążę się wciągnąć. Po antologię autorstwa popularnej pisarki fantasy, Trudi Canavan, sięgnęłam przez przypadek - książkę wypatrzyłam za grosze na promocji w jednym z dyskontów i postanowiłam zakupić. Tomik leżał jakiś czas na półce, aż wreszcie postanowiłam dać mu szansę. Przyznaję szczerze, że całkiem miło się zaskoczyłam. Na zaledwie dwustu stronach otrzymujemy pięć krótkich historii, opatrzonych komentarzem autorki. Opowiadania dosyć się od siebie różnią, ale łączy je pewien szczegół - elementy fantastyczne. W końcu pani Canavan jest znana ze swoich powieści o magach (Trylogia Czarnego Maga, Trylogia Zdrajcy, Era Pięciorga). 

    Rozpocznę od pierwszej historii, tytułowej i, według mnie, najgorszej z całego tomiku. Być może moja opinia o "Szeptach dzieci mgły" wynika z tego, że nie spełniło ono moich oczekiwań, które postawiłam już w czasie lektury. Otrzymujemy niedługą opowieść o pewnej sorze, o której właściwie za dużo nie wiemy. Obserwujemy niewielki wycinek z jej życia i możemy odnieść wrażenie, że to tylko część większej całości. Gdyby do tego opowiadania i stworzonego w nim świata przedstawionego dodać kolejne (i poprzednie) wydarzenia, mogłaby powstać naprawdę świetna powieść. Nie mniej jednak, otrzymujemy tylko opowiadanie, które nic nie wnosi. Co ciekawe, autorka w swoim komentarzu mówi o tym, że całość była skracana, bo w pierwotnej formie nie została przyjęta przez wydawcę. Kto wie, może w pierwotnej wersji wypadłoby lepiej?

    Dla kontrastu, kolejną historię z tego zbioru - "Szalony uczeń" - uważam za najlepsze. Jest to opowieść z uniwersum wspomnianej już wcześniej Trylogii Czarnego Maga. Poznajemy przede wszystkim Tagina, ucznia Gildii Magów, a także jego siostrę Indrię. Oś fabularna opiera się na pewnym czynie młodzieńca, ale również na relacji rodzeństwa. Ta druga szczególnie przypadła mi do gustu. Historia ta pokazuje, że więzy krwi i miłość braterska potrafi być silniejsza niż wszystko inne. To też doskonały przykład na to, że nierzadko serce góruje nad umysłem i zdrowym rozsądkiem. Bohaterowie zostali dobrze skonstruowani i, po raz kolejny to napiszę, przeczytałabym o nich w formie powieści. Chciałabym, aby autorka kiedykolwiek rozwinęła niektóre wątki.

    W pamięci zachowała mi się również "Markietanka". Opowieść była intrygująca od samego początku aż do końca, nawet po poznaniu pewnej tajemnicy skrywanej przez główną bohaterkę. Tę historię czytało mi się zdecydowanie najszybciej, za wszelką cenę chciałam poznać, co skrywa tytułowa markietanka. To kolejne z opowiadań, które może przypominać uniwersum Czarnego Maga, stworzone przez autorkę. Natomiast kompletnie inny klimat, ale również magiczny, mają dwie ostatnie historie z tomiku: "Przestrzeń dla siebie" oraz "Biuro Rzeczy Znalezionych". Są to bardziej współczesne historie, które mogłyby się zdarzyć, gdyby tylko magia istniała (a może istnieje, ale jest to ściśle skrywana tajemnica?). Pomysły, którymi Canavan podzieliła się z czytelnikami w tych opowiadaniach, naprawdę przypadły mi do gustu.

    Na koniec kilka słów o wydaniu tomiku. Galeria Książki postarała się o twardą oprawę, a na okładce została umieszczona czarodziejka w długim płaszczu - dosyć charakterystyczny znak dla twórczości autorki. Również czcionka, którą zapisano nazwisko Canavan, powtarza się na innych jej książkach. Przejdźmy jednak do wnętrza, gdzie spotkamy się ze sztywnymi i zaskakująco grubymi stronami. Momentami może to nieco utrudniać wertowanie książki. W środku spotykamy się również z dosyć dużą czcionką. Te dwa aspekty nieco sztucznie dodają objętości całości.

    Podsumowując, zbiór opowiadań jest miłym czytadłem na jeden czy dwa wolne wieczory. Są tutaj ciekawsze i mniej interesujące opowieści. Sądzę, że całość przypadnie do gustu raczej fanom twórczości autorki, a niekoniecznie osobom, które jej nie znają. Raczej nie polecam rozpoczynać swojej przygody z Canavan od właśnie tej pozycji. Dobrze jest zacząć od jej chyba najgłośniejszej Trylogii Czarnego Maga. Wielu miłośnikom fantastyki powinna ona przypaść do gustu.

★★★★★★✰✰✰✰

liczba stron: 202, wydawnictwo Galeria Książki, przekład: Agnieszka Fulińska
fantastyka, high fantasy, low fantasy, zbiór opowiadań

9 komentarzy:

  1. Nawet mam w biblioteczce kilka książek Trudi Canavan, ale, choć fantastykę lubię, do tej pory jakoś nie było mi po drodze z tymi powieściami. A z opowiadaniami to już w ogóle mijamy się szerokim łukiem - powieść to jednak powieść. :C
    A sam tytuł "Markietanka" brzmi już intrygująco!

    LimoBooks :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chcę poznać twórczość tej autorki, więc tak jak piszesz - zacznę od Trylogii Czarnego Maga, wtedy się okażę czy zdecyduję się na tą :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam, bo moja przyjaciółka również wypatrzyła ją w supermarkecie za grosze i mi podarowała, bo wiedziała, że bardzo spodobała mi się najnowsza seria Canavan. I tak, też przeczytałam ją w jeden wieczór, ale zaskakująco sporo pamiętam, jak na to, że było to rok temu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też wolę powieści zamiast zbiorów opowiadań. Dostałam rok temu zbiór opowiadań Neila Gaimana i od tamtego czasu przeczytałam może z trzy historie. Także raczej nie sięgnę po zbiór opowiadań Trudi Canavan :/
    Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja zaczęłam od tego przygodę z Canavan bez większych oczekiwać, ale też najmilej wspominam to opowiadanie z uniwersum Gildii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W tamtym roku przeczytałam wspomniane przez Ciebie trylogie, ten zbiór opowiadań zostawiłam się na przyszłość zmęczona powtarzaniem tych samych motywów. Pewnie jednak niedługo po niego sięgnę.
    #LaurieJanuary

    OdpowiedzUsuń
  7. Tą książkę przeczytałam w bibliotece, nawet jej nie wypożyczając, bo miałam wtedy chyba ze 2h do pociągu, a biblioteka była na przeciwko dworca XD Mi osobiście pierwsze opowiadanie bardzo się podobało, miało w sobie coś. Dwa kolejne też były OK, ale te ostatnie jednak trochę mnie nudziły. To znaczy, pomysł niby był, ale większego wrażenia na mnie nie zrobiły ;) Faktycznie, to trochę takie czytadło, ale na pewno wolę te opowiadania od pierwszego tomu "Trylogii Czarnego Maga", który mnie nudził po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam jedną książkę tej pani i mam ochotę na więcej ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja po opowiadania również rzadko sięgam :P Zdecydowanie wolę książki z bardziej rozbudowaną fabułą, postaciami itp. Jednak po opowiadania również czasem sięgnę :D Ale jak pisałam wcześniej dość rzadko. Jednak po ten zbiór opowiadań raczej nie sięgnę. Autorka ta jakoś nie za specjalnie mnie ciekawi :P A zmuszać się tez nie będę :D Może kiedyś :D
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis