11 marca 2017

#1 Królowa dyskusji: "Margo" Tarryn Fisher


    Nie ukrywam, że głównym celem, dla którego czytam książki, jest czysta rozrywka. Nie mniej jednak czasami zdarzają się takie lektury, które w jakiś sposób zmuszają mnie do pomyślenia, do zastanowienia się nad pewnymi sprawami. Niekiedy są to rozmyślania filozoficzne, a czasami... zastanawiam się, dlaczego autor akurat w taki sposób rozwiązał dany wątek i jak mógłby to zrobić inaczej. Podczas czytania "Margo" w mojej głowie narodziło się kilka pytań z obu wymienionych powyżej kategorii. Był to impuls do stworzenia nowego cyklu - Królowej dyskusji. Zadałam męczące mnie pytania kilku osobom, które również są po lekturze i poniżej publikuję ich odpowiedzi. Chętnie też poznam Wasze zdanie na zadane poniżej tematy. :) Uwaga, spoilery w dalszej części posta!

1. Czy da się uciec od środowiska, w którym się wychowało? (na przykładzie Margo Moon)
Aoi Akuma: Według mnie można, aczkolwiek trzeba mieć do tego niezwykle dużo siły i chęci, których najwyraźniej Margo zabrakło. Środowisko faktycznie ma na nas ogromny wpływ, jednak to, kim chcemy się stać, zależy od nas. Mamy przecież wolną wolę i, poznając inne środowiska, możemy "sprzeciwić" się temu, które nas wychowało.
Justyśka: Moim zdaniem wszystko zależy od człowieka i jego wychowania. Bo środowisko może na nas oddziaływać, ale jeśli mamy choć kilka dobrych wzorców to jest większa możliwość, że dobro wygra nad złem.
Justowa: Jeśli mam odpowiedzieć na przykładzie Margo to zdecydowanie nie. Zresztą ostatnio przeczytałam "Chłopak, który chciał zacząć od nowa" i to też utwierdza mnie w przekonaniu, że jest to niemalże niemożliwe. Najmłodsze lata naszego życia kształtują naszą osobowość i jeśli nie otrzymamy odpowiednich wzorców to nie pójdziemy w dobrym kierunku. Zawsze będą demony przeszłości, które będą nas śledzić i nie będziemy potrafili się z nimi rozstać. Demoralizacja i patologie to bardzo rozległy proces, a resocjalizacja jeszcze dłuższy.
Kingson: Z pewnością znajdziemy przykłady chociażby z życia codziennego i bliższego czy dalszego otoczenia, że da się uciec od środowiska, w którym się wychowało, są to jednak sporadyczne przypadki. Zdecydowanie częściej kompleks trudnego dzieciństwa ma na nas duży wpływ i zaledwie garstce ludzi uda się spod niego wyzwolić. Margo Moon to sztampowy przykład przeważającej tendencji. Pochodzi z niepełnej rodziny, wręcz patologicznej. Tylko matka ją wychowuje, chociaż tak naprawdę ciężko to tak nazwać, po prostu mieszkają razem. Dziewczyna pozbawiona dobrych wzorców początkowo dobrze sobie radzi, pracuje, zarabia, zajmuje się domem, a także matką. Przychodzi jednak w życiu taki czas, kiedy chce się uwolnić od małego rodzinnego miasteczka, ale czy to pozwoli jej na odcięcie się od trudnej przeszłości? Otóż nie, nadal podąża ścieżką naznaczoną brutalnością, czynami, w niektórych opisach naprawdę drastycznymi. Zatem, według mnie, mimo najszczerszych chęci, próba uwolnienia się od środowiska lat dziecięcych zakończy się fiaskiem, czego dobrym przykładem jest właśnie postać Margo .

2. Margo była genialną przestępczynią czy policja była aż tak beznadziejna? Dlaczego przez tyle czasu nie dorwali bohaterki?
Aoi Akuma: Według mnie żadna z tych odpowiedzi nie jest prawidłowa, uważam po prostu, że autorka nie dopracowała tego wątku. Wydaje mi się wręcz niemożliwe, że dokładnie nikt ani razu nie zauważył Margo, że nikogo nie zdziwił pożar szopy czy huk głowy rozbijanej o toaletkę. Ja rozumiem, że środowisko Bone było jakie było, jednak to wydaje się za bardzo nieprawdopodobne.
Justyśka: Margo zawsze dobrze planowała i starała się myśleć o wszystkim, ale myślę, że książka pokazała nam nie tylko okrucieństwo względem ludzi, z którymi walczyła Margo, ale i policję, która niekiedy wszystko ma głęboko gdzieś.
Justowa: Hmmm... Sama nie wiem. Też się nad tym zastanawiałam. Niby ona to wszystko rozgrywała idealnie, ale czy istnieje zbrodnia doskonała? Moim zdaniem przestępca zawsze popełni gdzieś błąd zwłaszcza gdy działa pod wpływem emocji tak jak Margo, więc nie wiem dlaczego ona nadal chodzi po wolności. Może wśród tamtych policjantów nie ma Księdza Mateusza? :D
Kingson: Nadal jestem zdania, że nie ma czegoś takiego, jak morderca doskonały, zbrodnia doskonała. Chcąc nie chcąc kiedyś i tak prawda wyjdzie na jaw. Śmierć, i to w przypadku Margo zadana niejednokrotnie w sposób bardzo okrutny, nie mogłaby pozostać bez odzewu. Dlatego właśnie uważam, że po prostu wspaniali stróże prawa zawiedli, a autorka specjalnie tak ich wykreowała, aby wzbudzali w czytelniku wątpliwość co do ich kompetencji oraz działań, a raczej w tym przypadku ich braku.

3. Judah był jedynie wytworem wyobraźni Margo, jak sugerowała doktor Elgin, czy istniał naprawdę? Dlaczego lekarka sugerowała bohaterce taką wersję zdarzeń?
Aoi Akuma: Sądzę, że Judah był prawdziwy, a doktor Elgin być może chciała zrobić z Margo wariatkę. Może szukała wytłumaczenia dla szaleństwa dziewczyny (związanego z rzekomą próbą samobójczą i znalezieniem jej w aucie z podciętymi żyłami)? 
Justyśka: I to jest kwestia, której do końca nie rozumiem. Ale wydaje mi się, że on był prawdziwy i walczył o Margo, o tą dobrą jej stronę. Lekarka może chciała uznać Margo za czubka i kontrolować ją w jakimś celu ;D (tak za dużo knuję xD).
Justowa: Nie do końca rozumiałam ten wątek. Nie mogłam się w nim odnaleźć. Choć jakby się głębiej zastanowić nad psychiką bohaterki to całkiem możliwe, że to była jej imaginacja. Ona była na wskroś niedoskonała, nie miała przyjaciół, nie odnajdywała się w swoim otoczeniu. Każdy potrzebuje akceptacji, więc może ona stworzyła kogoś kto był idealny i lubił ją mimo jej wad. To dodawało jej pewności siebie i poczucia, że wszystko jest jak być powinno.
Kingson: Zdecydowanie istniał! Sam bohater skradł moje serce niemalże od pierwszego poznania i sugestia pani doktor ani trochę mnie nie przekonała. Judah, pierwsza miłość Margo, musiała być prawdziwa. Nie jest to realne, aby to wszystko człowiek mógł sobie po prostu wymyślić, to, co odczuwał, jak reagował. Myślę, że taka sugestia ze strony doktor Elgin miała niejako pomóc samej Margo. Przekonanie, że jest to jedynie wytwór jej wyobraźni i wcale nie zawiódł się prawdą, której się o niej dowiedział, bo po prostu nie istniał, mogło przyczynić się do zwiększenia skuteczności terapii.

4. Porównanie Margo Moon i Rodiona Raskolnikowa ("Zbrodnia i kara" Dostojewskiego). Czy zauważasz podobieństwa między bohaterami? Co myślisz o porównaniu tych bohaterów? Co ich różni, a jakie są między nimi podobieństwa? 
Aoi Akuma: Już podczas czytania "Margo" miałam w głowie bohatera powieści Dostojewskiego. Na pierwszy rzut oka wydawali bohaterowie wydawali mi się dosyć podobni, ale gdy zagłębiałam się w rozmyślania na ten temat, dostrzegałam między nimi różnice. Oboje byli młodymi ludźmi w wieku około-studenckim. Oboje dopuścili się najwyższej zbrodni - odebrania życia drugiemu człowiekowi. Rodionem kierowały jednak powody ideologiczne (chęć udowodnienia, że jest on nadczłowiekiem - filozofia Nietschego), natomiast jeśli chodzi o Margo, sądzę, że można mówić o empatii do ofiar osób, które ona później zamordowała (Mały Mo, Nevaeh, Mary). Różni ich też zachowanie po morderstwie: obserwując poczynania Margo można było odnieść wrażenie, że nieszczególnie ruszyła ją zbrodnia, w pewnym sensie była nawet dumna z tego, że to ona osądziła. Rodion natomiast został wręcz pożarty przez wyrzuty sumienia.
Justowa: Nie będę wchodzić dokładnie w charakterystykę porównawczą bohaterów, ale zauważyłam podobieństwo utworu "Margo" do klasycznej już "Zbrodni i kary". Podobnie rozwinięty motyw psychologiczny, kreacja bohaterów... Końcowe wnioski nieco inne, ale to przez to, że oboje bohaterów kierowało się innymi racjami, co innego ich napędzało. Jednak wszystko sprowadza się do poznania psychiki mordercy i sprawiedliwości.
Kingson: Analizując głębiej dwie postacie stwierdziłam, że śmiało można je porównywać. Rodion - zabójca lichwiarki i Margo - morderczyni wielu ludzi z pewnością mają coś wspólnego, chociażby ich "fach" - zabijanie. Co do podobieństw można także powiedzieć, że każdy z bohaterów wychowuje się w ciężkiej sytuacji, nie powodzi im się, a rodzina przechodzi przez wiele problemów. Ponadto obydwoje starali się w pewien sposób uczynić świat lepszym. Raskolnikow usuwając "wesz" ze społeczeństwa, która zabierała im pieniądze, chciał dać szansę innym młodym pokoleniom, które mogłyby z nich korzystać, przeznaczyć je na jakieś wyższe cele. Sprawdza się od również jako nadczłowiek, za którego się uważał, ale okazało się, że nim nie jest. Kolejną płaszczyzną, na jakiej można te postacie porównywać, jest chociażby ich stan psychiczny, a przede wszystkim kondycja fizyczna w miarę dokonywania zbrodni. Rodion po swoim czynie staje się słabszy, choruje, miewa straszne sny, halucynacje, podupada na zdrowiu. Margo natomiast wręcz odwrotnie. Z każdym dokonanym zabójstwem i biegiem akcji staje się coraz twardsza, z dziewczyny przy kości staje się dojrzałą, silną kobietą o wyrzeźbionej sylwetce, co także może stanowić odzwierciedlenie jej zmian w psychice. Początkowo słaba, pogrążona w depresji zmienia się w bezwzględną morderczynię. Zatem wraz ze wzrostem hartu ciała wzrasta hart ducha, umysłu, inaczej niż u głównego bohatera "Zbrodni i kary".

    I to by było na tyle, jeżeli chodzi o powieść Tarryn Fisher, Bardzo dziękuję dziewczynom za to, że zachciały odpowiedzieć na postawione przeze mnie pytania. Gorąco zapraszam na ich blogi - poniżej! Podaję również linki do ich recenzji książki, o której dzisiaj mowa.

    Jeszcze nie wiem, jaka książka pojawi się w następnej edycji Królowej dyskusji. Nie mniej jednak zachęcam do śledzenia fanpage bloga (klik), na którym pojawi się informacja o poszukiwaniu kolejnych rozmówców. :) Niewykluczone też, że każdy post z cyklu będzie miał nieco inną formę. 

Moją recenzję "Margo" znajdziecie pod tym linkiem: kliknij tu.
Blog Justyśki: coraciemnosci.blogspot.com; recenzja książki: kliknij tu.
Blog Justowej: justboooks.blogspot.com; recenzja książki: kliknij tu.
Instagram Kingsona: instagram.com/kindzix98/.

13 komentarzy:

  1. Wybacz, że nie przeczytałam dyskusji, ale nie chcę sobie spoilerować książki :D.
    Bardzo podoba mi się ta inicjatywa! Czekam na kolejne posty, bo może pojawi się coś, co czytałam :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawy cykl, już Ci mówiłam na Mini maratonach, że jak będzie coś co czytałam, to na pewno wezmę udział. Margo nie czytałam i nie zamierzam, ale to i tak nie przeszkodziło mi w dobrej zabawie podczas czytania odpowedzi dziewczyn!

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny wpis! Bardzo ciekawie czytało się Wasze wypowiedzi z różnych punktów widzenia. Z perspektywy czasu uważam, że Margo jest szalenie niedopracowaną powieścią. I skoro już poruszyłaś temat genialnej morderczyni czy policja była taka głupia... Moim zdaniem policja była głupia. Oczywiście, nie można tak generalizować, ale nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego policja nie wpadła chociażby na trop, że ginie kilkoro ludzi, a potem, nagle, dziewczyna znika z miasta? No błagam. Nie wierzę, że nikt tego nie zauważył...

    Z niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę cyklu! ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny pomysł na posty :)
    obserwuję i pozdrawiam
    Zapraszam serdecznie też do mnie, wróciłam na bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny wpis i pomysł na post :)
    Jeszcze nie czytałam, więc przepraszam, że nie czytałam, nie chcę spoilerować sobie za dużo :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny pomysł na serię, ale ja niestety nie przeczytałam dyskusji ponieważ nie przeczytałam jeszcze książki, a nie chciałabym jej sobie jeszcze spoilerować. Ale przeczytam i skomentuję jak przeczytam książkę ;D
    Ale czekam z niecierpliwością na kolejną odsłonę cyklu :)
    Pozdrawiam cieplutko c:

    OdpowiedzUsuń
  7. Post "przejrzałam", ale książki nie znam, więc trudno mi się do tego odnieść ;) Z tym, że też tej lektury jakoś szczególnie nie planuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Fantastyczna koncepcja!
    ,,Margo" czeka w koszyku w wirtualnej księgarni. Dotrze do mnie po premierze pozostałych lektur. Już nie mogę się doczekać, by skonfrontować własne wyobrażenie o tekście z Twoją opinią i tym, co zastanę na stronach.
    P.S, Zauważyłam, że jesteś w trakcie czytania ,,Tytanów". Mam nadzieję, ze przypadną Ci do gustu.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Wspaniała dyskusja! "Margo" to taka pozycja, którą bardzo ciężko jest wyrzucić z głowy.

    OdpowiedzUsuń
  10. Super pomysł na post! Miło mi się go czytało. Nie czytałam jeszcze "Margo", ale jest tyle kontrowersyjnych opinii, że nie wiem czy po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Może wśród tamtych policjantów nie ma Księdza Mateusza? :D - padłam xD
    Jak możesz kazać porównywać coś do lektury? :P błeeee, matura ci się zbyt udziela? :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matura maturą, ale... co złego jest w lekturach? Niektóre są fajne, na przykład "Zbrodnia i kara" mi się podobała. Lektury szkolne nie muszą być złe (choć często są... osobiście mam uraz do Mickiewicza i jego "Dziadów" czy "Pana Tadeusza")...

      Usuń
  12. Fajny ten wpis, oryginalny, mnie się podoba :)

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis