29 marca 2017

(30) Trylogia Czarnego Maga: "Gildia magów"


    Nazwisko tej australijskiej autorki jest rozpoznawalne w świecie fantastyki. Trudi Canavan już gościła na moim blogu - wtedy to pojawiła się recenzja jej zbioru opowiadań "Szepty dzieci mgły". Dziś chcę wam przedstawić książkę, od której rozpoczęłam przygodę z prozą tej pisarki. "Gildię magów", bo to o niej mowa, wypatrzyłam po bardzo promocyjnej cenie w jednym z dyskontów. Zachęcona pozytywnymi opiniami na temat całej Trylogii Czarnego Maga, postanowiłam zaryzykować i zakupiłam sobie ten tomik. Później na moją półkę dotarły też dwie kolejne części, ale to już inna historia. W każdym razie - to chyba wskazuje na to, że wystarczająco wciągnęłam się w świat, aby mieć ochotę na kontynuowanie serii.

    Fabuła tej książki jest prosta jak budowa cepa. Otrzymujemy młodą bohaterkę należącą do najniższej klasy społecznej - Soneę, która postanawia zbuntować się przeciwko systemowi. Ale spokojnie, to wcale nie kolejne "Igrzyska śmierci", wszak mamy tu do czynienia z nieco innym rodzajem sprzeciwu. Sonei nie podobają się czystki, które odbywają się corocznie na ulicach Imardinu. Poza granice miasta wyganiani są bezdomni, żebracy, ulicznicy, a tego roku, pośród nich, znajdują się również członkowie rodziny i przyjaciele nastolatki. Dziewczyna więc postanawia cisnąć kamieniem w jednego z magów gildii, który uczestniczy w tym wydarzeniu. Nikt się jednak nie spodziewa, nawet sama zainteresowana, że ów kawałek głazu przebije tarczę i wyrządzi krzywdę czarodziejowi. Jest to wydarzenie na tyle niezwykłe, że cała gildia zostaje postawiona na nogi, gdyż trzeba odnaleźć nieszkoloną magiczkę, której niekontrolowana moc może przynieść wiele szkód.

    Mam naprawdę mieszane uczucia co do "Gildii magów". Z jednej strony prosta fabuła pierwszego tomu, której rozwiązania nie sposób się nie domyślić, to zaleta, z drugiej - wada. Przygody bohaterki śledzi się naprawdę szybko i dosyć przyjemnie, aczkolwiek brakuje charakterystycznego dla fantasy napięcia (nie mylić z napięciem w powieściach grozy!), zwrotów akcji. W pewnych momentach nawet zaczynałam się nudzić... Niestety, Trudi Canavan nie udało się uniknąć dłużyzn. Książka zdecydowanie mogłaby być krótsza, a fabuła nie straciłaby wiele. Wręcz przeciwnie, całość mogłaby zyskać na jakości i otrzymać wyższą ocenę końcową.

    Kyrialia obfituje nie tylko w zwyczajnych ludzi, ale również w wielu magów. Już teraz jest ich wielu, a wciąż rodzą się i dorastają dzieciaki z magicznymi mocami. Podczas czytania książki czasami zastanawiałam się, jakim cudem oni mieszczą się na stosunkowo niewielkim terenie gildii? No cóż, to chyba na zawsze pozostanie zagadką. Całe szczęście, że wszyscy ci magowie nie są bohaterami powieści, bo nie sposób byłoby ich zapamiętać. Wśród mieszkańców kyraliańskiej gildii na pierwszy plan wysuwa się jej przywódca, Akkarin - postać bardzo schematyczna, ale też potrafiąca wzbudzić skrajne uczucia u czytelnika (szczególnie w kolejnych częściach trylogii). Poznajemy też mentora Sonei, Rothena, jego przyjaciela Dannyla, dość nieprzyjemnego typa Ferguna czy administratora Lorlena. Naprawdę, czasem ciężko pogubić się w tych wszystkich postaciach. Na domiar złego (dobrego?), mamy jeszcze kilku bohaterów wśród niemagicznej części Imardinu, a na pierwszy plan wysuwa się Ceryni. Młody chłopak to przyjaciel Sonei. Mamy więc do czynienia z kalejdoskopem postaci i, niestety, tutaj chyba mój największy zarzut do autorki - są to osobistości dosyć jednoznaczne i właściwie bezbarwne. Żadnego nie zapamiętam na dłużej, a jeśli już, to po jednej cesze. A przecież to nie pojedyncze przymioty stanowią o człowieku, prawda?

    Nie podoba mi się wydanie kieszonkowe od Galerii Książki. Strony są stosunkowo cienkie, a okładka bardzo łatwo może ulec zniszczeniu (jest wyjątkowo miękka). Mam ogromną nadzieję, że inne wydania owej trylogii są dużo lepszej jakości. Szczególnie, że to wydawnictwo jest w stanie porządnie wydawać tomiki. Mam na półce kilka tytułów od nich i nie mogę powiedzieć o nich złego słowa. Jeśli już o samej otoczce mowa, jestem zadowolona z zamieszczonych w książce mapek. Możemy przyjrzeć się dokładniej planowi Gildii Magów, Imardinowi czy całej Kyralii.

    Nie wiem, naprawdę nie wiem, czy mogę polecić "Gildię magów". Ja wspominam ją całkiem dobrze, chociaż jestem świadoma wad, jakie posiada książka. Jeśli więc macie ochotę wejść do świata kyraliańskich magów i śledzić przygody Sonei - możecie pokusić się o tę powieść. Jeśli jednak szukacie bardzo dobrej powieści fantasy... Cóż, szukajcie dalej.

★★★★★✰✰✰✰✰
liczba stron: 478, wydawnictwo Galeria Książki, przekład: Agnieszka Fulińska
fantastyka, high fantasy

5 komentarzy:

  1. Czytałam całą Trylogię Czarnego Maga, również kolejną, czyli Trylogię Zdrajcy. Książki Canavan mają sporo wad, ale też sporo uroku. Ze swojej strony polecam natomiast Trylogię Ery Pięciorga, gdzie akcji jest zdecydowanie więcej, a bohaterowie też jacyś tacy ciekawsi. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie odniosę się bezpośrednio do recenzji, bo czytałam to lata temu no i... nie pamiętam dokładnie tego. ALE wiem, że irytowała mnie ta książka. Postać, pomysły... to było takie meh.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja na pewno przeczytam, bo lubię pozostałe książki autorki ;) Szukam raczej, jak to w pozostałych książkach, świetnej zabawy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam ją jakiś czas temu i w sumie za wiele nie pamiętam, ale koniec końców dobrze ją wspominam. Podobała mi się, ale nie na tyle, żebym zakończyła tą serię i raczej już tego nie zrobię ;)
    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Po książkę raczej nie sięgnę :P Nigdy nie ciekawiła mnie twórczość tej autorki i w sumie nadal nie ciekawi. Fabuła kompletnie mnie nie zaciekawiła i ie wydaje się to też coś odkrywczego.
    Buziaki :*
    pomiedzy-wersami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis