14 kwietnia 2017

"Prawdodziejka" S.Dennard


Zauważyłam dosyć osobliwą rzecz. Wśród obecnie wydawanych książek młodzieżowych jest naprawdę sporo fantastyki, ale stosunkowo niewiele powieści wpisujących się w ramy gatunku fantasy. Dostajemy sporo dystopii i antyutopii, science-fiction, walki z systemem, opowieści o buntowniczkach zakochanych w przystojnych książętach czy innych szlachcicach, a opowieści o magach i walkach na miecze ze świecą szukać. "Prawdodziejka" jednak wpisuje się w to, czego tak niewiele i czego ostatnio poszukiwałam. Niestety, trochę się zawiodłam. I to nie tak, że uważam tę powieść za kiepską. Po prostu, nie spełniła ona moich oczekiwań, które były dosyć wysokie po wszystkich pozytywnych opiniach, które różne osoby wypisywały na swoich blogach.

Safiya i Iseult to dwie młode czarodziejki, pragnące jedynie wolności. Niestety, los ma dla nich nieco inne plany. Pierwsza więziosiostra jest jedyną w Czaroziemiach prawdodziejką, która dzięki swojej magii jest w stanie zdemaskować wszelkie kłamstwa. Jej moc staje się niezwykle pożądana przez władców Imperiów, dodatkowo wojna już wisi w powietrzu, gdyż dwudziestoletni rozejm zbliża się ku końcowi. Życie zdecydowanie nie będzie rozpieszczać naszych bohaterek.
"Kluczem do zwycięstwa w walce na noże jest obserwacja ręki, która włada nożem."
W książce naprawdę dużo się dzieje. Z przebiegu wydarzeń zadowoleni będą fani zarówno walk na lądzie, jak i morskich przygód - wszak na statku dzieje się spora część powieści. W to wszystko wpleciona została magia różnych rodzajów - ta dotycząca żywiołów, emocji ludzkich, więzi, krwi. Motyw ten bardzo przypadł mi do gustu, chociaż z początku się trochę w tym gubiłam. Susanne Dennard od pierwszej strony wrzuca nas nie tylko w wir wydarzeń, ale również zasypuje najróżniejszymi informacjami. Skomplikowana, choć nie do końca jasna, wydała mi się sytuacja polityczno-religijno-obyczajowa Czaroziemia. Dostajemy sporo informacji, ale są one dosyć szczątkowe. Mamy Imperia, które toczyły ze sobą wojnę jakieś dwadzieścia lat temu, ale nie wiemy w sumie dlaczego. Wspominani są Cahr-Aweni, ale kto to i dlaczego są oni w pewien sposób wysławiani - tego też się nie dowiadujemy. Mam nadzieję, że autorka w drugiej części pt. "Wiatrodziej" nieco bardziej to rozwinie i rozwieje wątpliwości.

Mam mocno mieszane uczucia w stosunku do bohaterów. Kilku z nich zostało naprawdę dobrze wykreowanych i zapałałam do nich sympatią. Mowa o Safiyi i jej przyjaciółce Iseult, ale też księciu Meriku oraz mniszce Evrane. Autorka nawet pokusiła się o pogłębienie ich charakterów i to zdecydowany plus. Niestety, zaniedbała przez to inne postaci, a najbardziej boli mnie zrobienie tego w stosunku do głównego antagonisty, Aeduana. Niby wiemy, kim on jest, niby widzimy, jak się zachowuje, ale w sumie nie znamy jego konkretnych motywacji. A szkoda, bo mógłby to być bardzo ciekawy czarny charakter. O pozostałych bohaterach nie mam nic do powiedzenia. Niestety, nie pamiętam ich sylwetek, jedyne, czym się charakteryzowali to właściwie tylko imiona i umiejętności magiczne. Mogliby zostać dużo bardziej rozwinięci i zrobiłoby to na dobre książce.
"To nie wolności pragnęła. Pragnęła w coś wierzyć, w coś, dla czego mogłaby biec na złamanie karku i walczyć z narażeniem życia, ku czemu mogłaby wyciągnąć rękę w każdej sekundzie życia."
"Prawdodziejkę" czytało się dobrze. Język, którym posługuje się Susan Dennard, jest raczej prosty (choć momentami wydawał się dosyć chaotyczny), autorka tworzy też sporo opisów. Spokojnie, nie są one jednak w stylu Elizy Orzeszkowej. :) Historia Safi i Iseult nawet potrafi wciągnąć i dać trochę zwyczajnej rozrywki. Na wymienione wyżej mankamenty można przymknąć oko i po prostu cieszyć się opowieścią z Czaroziemia. Czy polecam? Mimo wszystko - jak najbardziej. Sama chętnie też zapoznam się z drugim tomem cyklu - wspomnianym już "Wiatrodziejem".

 ★★★★★★★✰✰✰

|| Prawdodziejka || Susanne Dennard ||
|| liczba stron: 395 || SQN || przekład: Regina Kołek, Maciej Pawlak ||
|| fantastyka || fantasy ||

14 komentarzy:

  1. Mi Prawdodziejka się podobała. Może bez szału, ale jednak wciągnęła mnie i spędziłam przy niej bardzo miło czas. Ale mnie również irytowal ten brak informacji, gdyby autorka to od razu wyjaśniła byłoby o wiele lepiej :)

    Pozdrawiam!
    zaczytana-w-fantastyce.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem "Prawdodziejką" zachwycona! To prawda, kuleje troszkę świat przedstawiony i nie dowiedziałam się wszystkiego, ale cała historia mi to wynagrodziła. Tak jak wspomniałaś na początku- dużo dzisiaj fantastyki zabarwionej dystopią czy walką z systemem, a to już zrobiło się nudne, dlatego jestem wdzięczna za Susan Dennard. Jestem już po lekturze "Wiatrodzieja" i mogę powiedzieć, że postać Aeduana została tutaj obszerniej pokazana, w sensie że jest go po prostu więcej, ale z tego co się orientuję trzeci tom ma opowiadać właśnie o krwiodzieju i już nie mogę się tego doczekać! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że Susan Dennard dobrze rozwinie postać Aeduana, bo naprawdę ma potencjał. :) Jestem też niezwykle ciekawa "Wiatrodzieja".

      Usuń
  3. Czy ja wiem czy tak mało jest takich książek...? Dystopie są teraz modne, ale takie młodzieżowe high fantasy powstają cały czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że powstają, ale jest ich stosunkowo niewiele w porównaniu do innych młodzieżówek.

      Usuń
  4. Cieszę się, że ci się podobała :) Sama nie mogę się doczekać kolejnego tomu!

    OdpowiedzUsuń
  5. "Prawdodziejkę" mam w planach, nie mogę się doczekać, aż pozycja wpadnie w moje ręce i będę miała możliwość przeczytania jej.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejna książka, która bez przerwy się gdzieś pojawia. Jeszcze nie czytałam, ale mam w planach, uwielbiam morskie przygody, znaczy jak akcja dzieje się nie tylko na lądzie :D Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie nie porwała, ciężko było mi się wgryźć w ten fantastyczny świat.
    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja bym powiedziała tak - ciężko znaleźć dobrą powieść młodzieżową o magii. Smuci mnie trochę, że niektóre powieści które zawierają w sobie pierwiastek magii zostają w cieniu Harrego Pottera. Dla mnie to Czaroziemie brzmi podejrzanie podobnie do Śródziemia.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawi mnie ta książka nie powiem, ze nie :D może kiedyś sie uda :D

    Buziaki, coraciemnosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że troszkę cię zawiodła. Ale rozumiem jak to jest, jak zbyt dużo pozytywnych opinii się na czyta i później am wygórowane oczekiwania :) Ja akurat tą powieść pokochałam całą sobą i już nie mogę się doczekać kolejnej części!!! <3 Co do bohaterów, to nie mam zastrzeżeń z wyjątkiem właśnie Aeduana, ponieważ gdyby autorka poświęciła mu więcej uwagi to byłby jednym z najlepszych czarnych charakterów jakie znam, no ale cóż...

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    Szelest Stron

    OdpowiedzUsuń
  11. Czuję się strasznie, bo tą książkę przeczytali już chyba wszyscy, a ja jeszcze nie :D Ale mam w planach ♥ Poczekam tylko jak wyjdzie "Wiatrodziej" i kopie je w pakiecie :P Szkoda, że Cię trochę zawiodła.
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  12. Lekka, przyjemna lektura. Wspominam ją pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń