12 lipca 2017

Dora Wilk po raz pierwszy: "Złodziej dusz"


   Ostatnio zauważyłam u siebie pewną dosyć ciekawą tendencję, a mianowicie sięgam po starsze powieści autorów będących teraz lub jakiś czas temu na topie. I tak oto zamiast głośnej "Piątej pory roku" N.K. Jemisin, sięgnęłam po jej inną powieść pt. "Zabójczy Księżyc". Podobnie było z Anetą Jadowską. Zamiast sięgnąć po historię Nikity z "Dziewczyny z Dzielnicy Cudów", rozpoczęłam od przygód Dory Wilk - rudowłosej wiedźmy i policjantki w jednej osobie. "Złodziej dusz" jest wstępem do heksalogii o tej bohaterce.

   W niewyjaśnionych okolicznościach ginie starsza kobieta z Torunia, Paulina Kozanek. Jednocześnie, w mieście alternatywnym zwanym Thornem, znikają magiczni i to właśnie Dorze Wilk przypadło rozwikłanie obu tych zagadek. W świecie realnym ma to pomocy kolegów z miejskiej komendy, natomiast w równoległym do niego - ekipę do spraw specjalnych, złożoną z diabła i anioła. Czy uda im się odnaleźć zaginione istoty i czy nie będzie za późno? O tym musicie przekonać się sami.

   Nie mogę powiedzieć, że jest to moje pierwsze spotkanie z urban fantasy. Przyznaję, nie zapałałam jakimś szczególnym uczuciem to akurat tego podgatunku - zdecydowanie chętniej stawiam na sword and sorcery czy heroic. Niemniej jednak, opowieść o Dorze Wilk naprawdę przypadła mi do gustu. Przyznaję, nie jest to powieść idealna, ma trochę wad, ale nieszczególnie umniejszały one mojej przyjemności. Odniosłam wrażenie, że zdecydowanie nie jest to historia dla wszystkich. Motyw alternatywnego Torunia, miejsca do życia dla istot magicznych jest bardzo interesujący, ale nie ma go w książce tyle, ile bym chciała. Spora część akcji odbywa się jednak w mieście, które bez problemu możemy wskazać na mapie Polski. "Złodziej dusz" to książka przesiąknięta seksem. Nie mówię tu o samych scenach erotycznych, których nie ma właściwie wcale, ale o wszelakich aluzjach i rozmowach bohaterów na ten temat. Humor Anety Jadowskiej jest też dosyć specyficzny, nie każdy może go "załapać".

   Dora Wilk jest silną kobietą, która miewa momenty słabości. Jej ego jest przerośnięte do granic możliwości, a pewności siebie mogą zazdrościć nawet najlepsi trenerzy biznesu czy inni motywacyjni mówcy. Przez to niekiedy może bardzo poważnie irytować. Na szczęście, idzie do tego przywyknąć i po pewnym czasie po prostu ignorowałam niektóre jej zachowania. Bardzo spodobała mi się jej relacja z dwojgiem istot nadnaturalnych, diabłem Mironem i aniołem Joshuą. Same te postacie zostały również dosyć ciekawie wykreowane, panowie zdecydowanie skradli moją sympatię. Nierzadko to oni wprowadzali do powieści humor. Nie sposób też nie wspomnieć o Witkacym, który doczekał się nawet osobnej serii. Policjant-narkoman to człowiek-zagadka. Intrygujący i na swój sposób nie dający o sobie zapomnieć.

   To teraz o wadach. Nie spodobały mi się przytyki do pewnego toruńskiego katolickiego radia - każdy chyba wie, o czym piszę. Ja rozumiem, sama nie pałam szczególną sympatią do tej instytucji, jednak sposób, w jaki została wykorzystana w "Złodzieju dusz" naprawdę nie przypadł mi do gustu. Podobnie sprawa miała się ze stosunkiem autorki wyrażonym do gatunku muzycznego, za którym niekoniecznie przepada ("Hip hop. Stefan kiwał radośnie w takt prymitywnych rytmów."). Książka bywa też nużąca, szczególnie na początku. Momentami miałam problem, żeby zmusić się do przeczytania kolejnych stron.

   "Złodziej dusz" to powieść bardzo specyficzna i z pewnością nie każdemu przypadnie do gustu. Nie żałuję, że przeczytałam historię Dory Wilk, aczkolwiek nie oczekuję, że pozostanie w mojej pamięci na dłużej. Jeżeli lubicie urban fantasy, momentami sprośny humor, połączenie fantastyki z kryminałem, heksalogia o wiedźmie może się Wam spodobać. W innym przypadku raczej nie polecam.

★★★★★★✰✰✰✰

liczba stron: 447, wydawnictwo Fabryka Słów
fantastyka, urban fantasy

Książka bierze udział w wyzwaniach: ABC CzytaniaOlimpiada Czytelnicza.

9 komentarzy:

  1. Mi na razie "Dziewczyna" wystarczy ;p Lubię urban fantasy, ale np. Uważam że Raduchowska robi to lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Niby urban fantasy lubię, ale z drugiej strony irytująca Dora Wilk chyba doprowadziłaby mnie do szału. Poza tym powieści Jadowskiej jakoś nigdy mnie do siebie nie przekonywała.
    PS. *Niemniej jednak :)
    Pozdrawiam! Truskawkowy blog książkowy, nowa recenzja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie każdy musi twórczość pani Anety lubić! :D
      Niemniej poprawione, dzięki!

      Usuń
  3. Urban fantasy to dosłownie miejska fantastyka? Nadnaturalne wydarzenia i istoty występujące w "ludzkim" mieście itp.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie to tak. Wg wikipedii wyznacznikiem są "wielkomiejskie realia".

      Usuń
  4. W oczekiwaniu na trzeci tom serii o Nikicie na pewno sięgnę po "Złodzieja dusz", ale po opiniach, z którymi na jej temat się spotkałam, nie nastawiam się do niej zbyt pozytywnie.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka jest u mnie na półce i mam w planach przeczytanie jej w najbliższych tygodniach :D.

    Buziaki,
    ksiazkowezamieszanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja już dawno powiedziałam, że tej serii od pani Jadowskiej nie sięgnę. Chociaż lubię urban fantasy, to jednak historia Dory Wilk jakoś mnie nie ciekawi. Poza tym słyszałam również sporo narzekań na ten cykl od koleżanki lubującej się w tym gatunku, także to też wpłynęło na moją decyzję. No i sam cytat o hip-hopie, za który inna znajoma chyba by zabiła. Hip-hop to subkultura, a muzyka to rap - słyszę to dosyć często i już się nauczyłam tej kwestii na pamięć. Czemu nikt nie zwrócił autorce uwagi, kiedy robiono korektę tekstu? ;)
    Pozdrawiam!
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz rację swego czasu naprawdę było głośno o tej ksiażce, ale wtedy jeszcze nie interesowały mnie aż tak bardzo pogmatwane gatunki. Na dzień dzisiejszy z dziką przyjemnością sięgnę po tą pozycję, żeby przekonać się czy to całe urban fantasty jest dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis