26 lipca 2017

(38) Lisek i jego chłopiec, czyli "Pax"


   Ludzie uwielbiają historie proste i z przekazem. Dlatego właśnie taką popularnością cieszą się baśnie, które są raczej nietrudne w odbiorze, a jednocześnie niosą za sobą morał. Z tego też powodu wielu oszalało na punkcie "Małego Księcia". "Pax" miał być historią w pewnym sensie podobną do tej, która została przedstawiona przez Antoine de Saint-Exúperego. Czy historia liska i jego chłopca faktycznie zasłużyła na bycie porównywaną do akurat tego klasyka? Według mnie - i tak, i nie. Opowieść Sary Pennypacker z pewnością jest uniwersalna i może przypaść do gustu zarówno młodszym, jak i starszym czytelnikom. Faktycznie, niesie za sobą jakieś wartości i jest po prostu przyjemną opowieścią. Nie mniej jednak, brakuje w niej swego rodzaju przerostu formy nad treścią, jaka wystąpiła u powiastki francuskiego pilota. 

   Pax jest lisem. Lisem dość młodym, wychowanym pod czujnym okiem chłopca Petera. Pax już nie jest dzikim zwierzęciem, został on udomowiony. Jednak w dniu, kiedy wojna podchodzi pod okna domu chłopca, czas się rozstać. Lisek musi opuścić swojego przyjaciela i rozpocząć życie w lesie, wśród dzikich. Rozłąka jednak staje się dla dwunastoletniego Petera pretekstem, aby wyruszyć w długą podróż w celu odszukania swojego przyjaciela. Czy chłopcu się to uda? I czy odnajdzie drogę powrotną do domu?

   Fabuła jest prosta jak budowa cepa, opiera się na motywie podróży w celu spotkania przyjaciela po rozłące. Gdybym oceniała wszystkie książki jedną miarą, zapewne uznałabym to za wadę. "Pax" jest jednak historią przede wszystkim dla dzieci, a taki zabieg jest wręcz pożądany. Najmłodsi czytelnicy mogliby się pogubić w historii wielowątkowej - na czytanie takich opowieści jeszcze przyjdzie dla nich czas. Niektóre wydarzenia w powieści Pennypacker są też oderwane od rzeczywistości, a przez to też trochę naiwne, jednak jest to jak najbardziej do wybaczenia. Powiedziałabym nawet, że to w pewnym sensie ubogaca całość. Bo gdyby kierować się stuprocentowym realizmem, przygody Petera mogłyby nie mieć racji bytu.  

   Historia opowiadana jest z dwóch perspektyw: dwunastolatka oraz liska. Jeden z nich odbywa podróż do swojego przyjaciela, a drugi... uczy się, jak żyć na wolności. Obydwoje jednak pamiętają o sobie nawzajem, wyczuwalna jest swego rodzaju tęsknota i nić porozumienia między nimi. Peter jest chłopcem niezwykle sympatycznym, a przy tym - dojrzałym jak na swój wiek. Jest też dosyć porywczy i gotowy do poświęcenia dla swojego liska. Polubiłam go. Podobnie sprawa ma się z Paxem, niezwykle ciekawskim liskiem. Nie sposób też nie wspomnieć o pewnej kobiecie, Voli, która odegrała znaczną rolę w podróży dwunastolatka. Jest to osobowość tajemnicza, lecz życzliwa, po części zagubiona, wzbudzająca dosyć miłe uczucia u czytelnika. Jeżeli wybrałabym się w wędrówkę podobną do tej odbytej przez Petera, bardzo chciałabym spotkać taką osobę na swojej drodze. Nie tylko dałaby mi ona oparcie w trudnych chwilach, ale stałaby się również życiową nauczycielką, której mądrości nie są tylko pustymi słowami.

   Książka ta pokazuje, jak ważne w życiu człowieka są przyjaźń czy życzliwość i pomoc dla drugiego człowieka. Ukazuje również okrucieństwo wojny, choć w nie bardzo drastyczny sposób, ale przemawiający do wyobraźni dziecka. Zwraca też uwagę na to, że strata kogoś bliskiego nie pozostaje obojętna dla duszy ludzkiej, a jednocześnie uczy się z tym pogodzić. To wartościowa opowieść, a przy tym dosyć ciekawa. Zarówno Peter, jak i Pax, przeżywają sporo przygód od momentu swojego rozstania. Powieść Pennypacker może przypaść do gustu zarówno starszym, jak i młodszym. Chociaż przyznaję - jest to coś nieco innego niż oczekiwałam. Czy się zawiodłam? Nie mogę tego powiedzieć.

★★★★★★★✰✰✰

liczba stron: 292, wydawnictwo IUVI, przekład: Dorota Dziewońska
literatura dziecięca

Książka bierze udział w wyzwaniach: ABC CzytaniaOlimpiada Czytelnicza,
Wakacyjne Wyczytywanie 2017.

5 komentarzy:

  1. Czytałam, w sumie już dosyć dawno. Jeśli mam być szczera, nie zrobiła na mnie wrażenia takiego, na jakie byłam przygotowana i nie mogę tego porównać do "Małego Księcia", ale "Pax" był niezwykle słodki, wartościowy i nie idzie zmarnować przy nim czasu.
    Buziaki!
    BOOKBLOG

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi się podobała ta historia :)

    goszaczyta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję, że zapoznam się z tą historią, bo wygląda na bardzo artościową :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdyby nie była to powieść docelowa dla najmłodszych mogłaby to być naprawdę świetna lektura, ale z racji tego, że niektóre tematy trzeba przedstawiać w nieco mniejszym stopniu ze względu na dzieci, to niestety, ale mnie to nie wystarcza.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla mnie to trochę zbyt dla dzieci, ale w takim sensie, że nie ma zbytnio magii, a taka bardziej życiowa bajka - ja jestem dzieckiem tylko, jak mam do czynienia z tymi z magią :D

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis