22 lipca 2017

(37) Na ratunek Avantii: "Maska śmierci"


   Są takie książki, które zaliczają się do grupy raczej poprawnych, a mimo to nie wywołują kompletnie żadnych uczuć. Są dla czytelnika całkowicie obojętne, niewidoczne w tłumie wielu innych lektur. Z tego też powodu - o takich książkach zwyczajnie się nie słyszy. Takim powieściom zdecydowanie brak polotu, brak cech, które z opowieści tylko poprawnej mogłyby zamienić ją albo w coś genialnego albo kompletny gniot. W książkę, która wywołuje jakieś emocje. Niestety, pierwszy tom Kronik Avantii do takich nie należy. Adam Blade wykorzystał bezpieczne schematy i stworzył powieść do bólu podobną do wielu innych poprawnych.

   Mamy piętnastolatka, Tannera, który dosiada wręcz legendarnego Ognistego Ptaka. Chłopak, jak to zwykle bywa, ma niezbyt kolorową przeszłość: został pozbawiony rodziców w dzieciństwie, przez co został wychowany przez babcię. Mamy też złego wojownika, dowodzącego okrutną czarną armią, który zagraża całej krainie - Avantii. No i oczywiście zadaniem protagonisty jest stanięcie na drodze czarnemu charakterowi, powstrzymanie go przed dopełnieniem się jego mrocznych planów. Ale to już było, prawda? No cóż, to dosyć typowy schemat w tak zwanych heroic fantasy. Nie mniej jednak, nawet na podstawie utartego motywu można stworzyć pasjonującą powieść. Adam Blade nie sprostał temu zadaniu, przez co spod jego pióra wyszedł najzwyklejszy zwyklak.

   Tanner to sztandarowy przykład bohatera. Jest odważny, mimo swojego wieku - doświadczony przez los, a za przyjaciela posiada potężną bestię. Podobnie sprawa ma się z Gwen, pewną dziewczyną, którą protagonista spotyka na swojej drodze. Oboje są również niezwykle naiwni i zapewne przepadliby w świecie, gdyby nie fakt, że grają główne skrzypce w całej historii. Czarny bohater jest natomiast do bólu zły: okrutny i bezwzględny, porywczy, źle traktuje zarówno swoich podwładnych, jak i wrogów. Bohaterowie z obu stron stanowią dla siebie przeciwwagę. Nie istnieją odcienie szarości: wszyscy są albo źli, albo dobrzy.

   Fabuła... No cóż, opiera się na schematach. Mamy jakiegoś bohatera, któremu wciąż rzucane są kłody pod nogi, ale z każdej sytuacji wychodzi obronną ręką. To, oczywiście, dotyczy także jego sojuszników. Nie sposób więc się nie domyśleć, jak sprawa ma się z tymi złymi. No cóż, nawet sama koncepcja zbierania pewnych elementów nie jest nowa. Spotkałam się z tym chociażby w serii Pas Deltory czy w trzecim tomie Kronik Świata Wynurzonego. Tak więc oryginalności nawet nie próbujcie tutaj szukać, bo jej nie uświadczycie, a tylko się zawiedziecie. Mimo wszystko, książkę czyta się niezwykle szybko. Z pewnością jest to zasługa samego wydania (tomik jest króciutki, a czcionka ma stosunkowo spory rozmiar), a także niezwykle prostego języka, jakim posługuje się autor, Adam Blade.

   Książka może być przydatna dla osób początkujących w pisaniu własnych powieści czy opowiadań fantasy. Dostajemy bowiem przykład pełen utartych schematów i niezbyt ciekawego ich wykorzystania. Może to być wskazówka, jak nie pisać, no chyba że nie chcemy wzbudzić żadnych emocji u czytelnika. Pozostałym - nie polecam. Tak, jest to powieść poprawna, ale właściwie nie ma w niej nic intrygującego. Po kolejne tomy zdecydowanie nie sięgnę i Wam również to odradzam.


★★★✰✰✰✰✰✰

liczba stron: 189, wydawnictwo Hachette, przekład: Siła Wyrazu
fantastyka, high fantasy, heroic fantasy

Książka bierze udział w wyzwaniach: ABC CzytaniaOlimpiada Czytelnicza,
Wakacyjne Wyczytywanie 2017.

8 komentarzy:

  1. Czytałam od tego pana jedną książeczkę z serii "Na topie bestii" i powiem Ci, że dla mnie to była taka dość neutralna historyjka dla dzieci, które niczego więcej nie potrzebują. Może w tej też "o to chodzi", tylko jesteś już zbyt hmm... dojrzała czytelniczo? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo prawdopodobne. Podejrzewam, że dzieciom Kroniki Avantii mogłyby się spodobać - w końcu mamy dobrego bohatera walczącego ze złem, duże bestie, jakieś walki i tajemnkcę Maski śmierci. :D

      Usuń
  2. Skoro nie polecasz szczególnie to mimo małej ilości stron nie sięgnę po tą pozycję.
    PS. dołączyłam do grona obserwatorów! :)
    aga-zaczytana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak jak się spodziewałam - nic ciekawego. Oprócz pięknej okładki tak naprawdę nic mnie w niej nie zaintrygowało i obawiam się, że mogłabym odnieść to samo wrażenie, co Ty :)
    Pozdrawiam!
    Patty z Truskawkowego bloga książkowego

    OdpowiedzUsuń
  4. Tę książkę widziałam już w kilku księgarniach internetowych jako najtańszą w kategorii "książki dla młodzieży" - za jakieś 3zł. Także to chyba świadczy o wszystkim. :D Ale młodszym mogłaby się pewnie spodobać!

    NaD okładkę ‹:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tytuł wydaje mi się być pozycją, która nie jest w jakimkolwiek stopniu potrzebna nam czytelnikom, do życia. Bowiem istnieje wiele innych książek o wiele bardziej godnych uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  6. Okładka bardzo fajna, ale co z tego jak nie sięgnę, bo jejku chyba bym się w tym nie odnalazła :(


    Buziaki,
    coraciemnosci.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. O nie, nie :P
    Brzmiało schematycznie, ale masz rację - i ze schematu da się stworzyć coś mega. Więc skoro tu nie wyszło, to podziękuję :P

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis