09 sierpnia 2017

My, Słowianie XXI wieku: "Szeptucha"


   Niedawno skończyłam czytać "Szeptuchę". Książka ta oczarowała mnie na swój sposób,  z drugiej strony, mam do niej dosyć mieszane uczucia. Podobała mi się i to nie pozostawia wątpliwości, natomiast nie nazwałabym jej genialną, a z takim określeniem się już niejednokrotnie spotkałam. Z pewnością jest to historia godna uwagi, szczególnie dla osób, które interesują się kulturą i religią pradawnych Słowian i są ciekawi, jak by to wyglądało w dwudziestym pierwszym wieku. No właśnie - co by się stało, jeżeli Mieszko I nie przyjąłby chrztu? Zapewne nadal wyznawalibyśmy Świętowita, Swarożyca czy Welesa...

   Gosia, a właściwie Gosława, właśnie ukończyła studia lekarskie. Zamiast pracy w szpitalu, czekają ją jednak obowiązkowe roczne praktyki u szeptuchy, wiejskiej znachorki, będącej podstawowym ogniwem polskiej służby zdrowia. Młoda kobieta bardzo niechętnie udaje się do małej miejscowości pośród Gór Świętokrzyskich, gdzie będzie narażona na ugryzienia kleszczy (a co za tym idzie - na boreliozę) i inne leśne paskudztwa. Nie spodziewa się jednak, że może tam spotkać miłość swojego życia. Nie wie też, że spotkanie najprzystojniejszego mężczyzny nie będzie jedyną niespodzianką, jaką zgotował jej los.

   Słowiańska Polska dwudziestego pierwszego wieku całkowicie mnie kupiła. Spodziewałam się tego - w końcu głównie ze względu na ów motyw zdecydowałam się sięgnąć po "Szeptuchę". Jeśli mnie znacie, pewnie wiecie, że romans mnie niezbyt interesuje, a jest on zapowiedziany już na okładce. I przyznaję, poza pewnymi momentami (tj. myślami Gosławy na temat mężczyzny jej życia), wątek miłosny mi nie przeszkadzał. Wręcz przeciwnie, ujął mnie na swój sposób. "Szeptucha" stała się też pretekstem do rozważań, czy gdyby Polska nie przyjęła chrztu, faktycznie wyglądałaby tak jak dziś, tylko że wierzylibyśmy w innych bogów? Czy wszystkie rozwiązania techniczne zostałyby przez nas przyswojone z zachodu, czy może całkowicie odcięlibyśmy się od chrześcijańskiej Europy? A może inne kraje także zostałyby przy swoich religiach, a wiara w Chrystusa wcale nie byłaby dominująca na świecie?

   Gosia... Bogowie, jak ta kobieta mnie irytowała. O ile byłam w stanie znieść jej hipochondrię, o tyle rozważania na temat Mieszka, szczególnie już po pierwszym spotkaniu, były zwyczajnie wkurzające. Czasami miałam wrażenie, jakby instynkt brał nad nią górę, jakby zatraciła swój rozum, który jednak musiała posiadać, skoro udało jej się ukończyć medycynę. Mieszko natomiast... No cóż, w pewien sposób mnie ujął, z drugiej strony wiem, że jest on dosyć wyidealizowany. Nie jestem pewna, czy sama chciałabym mieć z takim mężczyzną do czynienia. Sprawiał wrażenie, jakby nie miał wad. Natomiast ogromną sympatią zapałałam do tytułowej bohaterki - Baby Jagi! Ta kobieta stała się nie tylko przyczyną humorystycznych momentów, ale również niezwykle ciepłą osobą, będącą z Gosławą na dobre i na złe. 

   Język Katarzyny Bereniki Miszczuk jest prosty i z pewnością trafi do wielu. Książkę czyta się bardzo szybko, na swój sposób też wciąga (pomimo irytującej protagonistki). Po prostu chce się dowiedzieć, co następnie się wydarzy - szczególnie w drugiej połowie połowie powieści, kiedy akcja rozkręca się na dobre. Niezwykle przypadło mi do gustu również wydanie "Szeptuchy" - okładka przyciąga wzrok, a czerwony grzbiet zwyczajnie ładnie prezentuje się na półce (szczególnie w towarzystwie kolejnych tomów cyklu - pomimo różnych kolorów, stanowią jedną całość). 

   Historię Gosławy Brzózki polecam. Komu? Przede wszystkim osobom, które, tak jak ja, są skuszone wizją dzisiejszego świata połączonego z wierzeniami słowiańskimi. Również fani romansu okraszonego nutką fantastyki nie powinni być zawiedzeni. Ja "Szeptuchę" będę bardzo miło wspominać i chętnie zabiorę się za kolejne części serii "Kwiat paproci"!

★★★★★★★✰✰✰

liczba stron: 415, wydawnictwo W.A.B.
fantastyka, historia alternatywna, urban (rural) fantasy, mitologia słowiańska

Książka bierze udział w wyzwaniu: Olimpiada Czytelnicza.

11 komentarzy:

  1. Sama na pewno też spróbuję ze względu na wątek słowiański, bo jestem go niezmiernie ciekawa. Jak zresztą wszystkich takich wątków ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie również zaciekawił w tej książce wątek mitologii słowiańskiej i (być może dzięki temu, że była to jedna z pierwszych książek o tej tematyce, po jaką sięgnęłam) nie zawiodłam się. :)
    Nie mogę się doczekać sięgnięcia po kolejne tomy tej serii. :)
    Pozdrawiam!
    Zapraszam na konkurs, w którym do wygrania jest książka “Moja Lady Jane”

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajna książka, lekka bajka, która świetnie przybliża mitologię Słowian ;) Ja ją lubię ;)

    http://justboooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Po przeczytaniu debiutu Katarzyny Bereniki Miszczuk byłam pod wrażeniem jej umiejętności pisarskich oraz tego, z jaką łatwością mnie kupiła. Moja opinia o dziełach tej pani została niestety nadszarpnięta wraz z lekturą [Ja, diablica], gdzie poziom tej książki nieco mnie załamał. Jednakże mam zamiar dać jeszcze jedną szansę tej autorce i z chęcią dorwałabym się do [Szeptuchy], chociaż boję się, że po Twoim ocenieniu Gosi będę miała przed oczami Wiktorię i nawet słowiański klimat pójdzie w las!
    Pozdrawiam. ;)
    BLUSZCZOWE RECENZJE

    OdpowiedzUsuń
  5. ze względu na tę słowiańską Polskę współczesną sięgnęłam po tę książkę i chyba to była jedyna rzecz, która mi się w tej pozycji podobała - wykreowany świat. trochę tego co znamy i trochę idealnie wkomponowanych cech dawnej wiary. obchody tradycyjnych świąt były świetne, chociaż mogłyby być jeszcze lepiej opisane. natomiast Gosia irytowała mnie od pierwszych stron i niestety z każdą kolejną czułam do niej coraz większą niechęć. sam Mieszko przesympatyczny, ale teraz już wiem co mi w nim nie pasowało - faktycznie, był wręcz idealny.

    pewnie sięgnę po kolejną część, bo zawsze sięgam, ale raczej nieprędko. no chyba, że jakimś cudem Gosia nagle by dojrzała i zmądrzała ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wątek mitologii słowiańskiej? Nigdy nie czytałam czegoś podobnego, ale może się skusze.
    Pozdrawiam,
    Ola z pomiedzy-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Moje pierwsze spotkanie z tą autorką nie wypadło dobrze, ale kurczę, Szeptucha mnie ciekawi

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie Gogsława bywa trudna, ale cała seria bardzo mnnie wciągnęła :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Książka od dawna mnie ciekawi i już czeka na swoją kolej na mojej półce. <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam "Szeptuchę" i zgadzam się w stu procentach z oceną Gosi. Jej wieczne narzekanie i szczeniackie myśli dotyczące Mieszka doprowadzały mnie do białej gorączki. Natomiast niesamowicie podobało mi się ukazanie mitologii słowiańskiej.

    OdpowiedzUsuń
  11. Jak idzie o sam słowiański klimat, to polecam "Idź i czekaj mrozów" Krajewskiej. Lepsze.

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis