05 sierpnia 2017

Przeciętność we wspaniałym świecie: "Cień i kość"


   Leigh Bardugo znana jest z głośnej ostatnio powieści o szóstce wyrzutków, którzy postanawiają udać się na samobójczą misję. Przyznaję, przygodę z twórczością autorki chciałam rozpocząć właśnie od tej historii, los jednak sprawił mi psikusa i podsunął mi "Cień i kość". Wstęp do Trylogii Grisza to jednocześnie debiut amerykańskiej pisarki. Czy udany? Ciężko mi jednoznacznie na to odpowiedzieć. Opowieść o Alinie Starkov ma jednocześnie sporo zalet i podobną ilość wad. Już teraz jednak mogę napisać, że kontynuację mam w planach, a to jest chyba dobry znak, czyż nie?

   Ravka, fantastyczne państwo inspirowane Imperialną Rosją, to państwo szargane wojnami, a na dodatek rozdzielone tajemniczą i przerażającą Fałdą Cienia. W nieprzeniknionej ciemności czają się potwory godne najgorszych koszmarów. Kiedy wydaje się, że twór ten na zawsze będzie zmorą mieszkańców Ravki, pojawia się młodziutka dziewczyna, a wraz z nią rozkwita nadzieja. To właśnie Alina Starkov, niczym nie wyróżniająca się osobowość, okazuje się być kimś więcej niż wszyscy wokół myśleli. Jej tajemnicza moc ujawnia się w momencie zagrożenia życia jej przyjaciela z dzieciństwa, Mala. Wydarzenie to jest niewinnym początkiem czegoś, co może odmienić losy świata. Po takim obrocie spraw, Alina zostaje siłą zaciągnięta na dwór królewski, gdzie nie tylko będzie się uczyć na Griszę, ale też zmierzy się z sekretami nie tylko magicznej elity, ale także... własnego serca.

   Niezwykle spodobał mi się świat wykreowany przez Bardugo. Wyraźnie dało się odczuć inspirację Rosją za sprawą nie jedynie imion i nazwisk, ale też nazw miast, języka, którym posługiwali się sami bohaterowie czy nawet faktu, że pojawiły się cerkwie. Ravka jawiła mi się jako kraina niezwykle intrygująca, miejsce, które chciałabym odwiedzić. Również Griszowie, elita, wydała mi się ciekawym pomysłem, choć nie do końca oryginalnym. W końcu podobne stowarzyszenia istot nadnaturalnych (na przykład posługujących się magią) nie są pomysłem nowym, wręcz dosyć popularnym w literaturze fantasy. Nie mniej jednak, umieszczenie ich akurat w Ravce i stworzenie otoczki wokół nich było strzałem w dziesiątkę.

    Fabuła to, niestety, chyba najgorzej wypadający aspekt tej powieści. Nie zrozumcie mnie źle: nie było ani nudno, ani nielogicznie, całość wręcz czytało się niezwykle szybko (chociaż to raczej zasługa lekkiego stylu). Sęk w tym, że podobny ciąg wydarzeń można znaleźć w wielu innych książkach z gatunku fantasy młodzieżowego. To sprawia, że "Cień i kość" jest po prostu do bólu przewidywalna i na tym polu raczej nie zaskoczy kogoś, kto czyta nie od dziś. Szkoda, bo ciekawy świat Ravki i Griszów w niej żyjących stwarza dosyć spore pole do popisu. Jestem zdania, że można było stworzyć coś niesztampowego, ciekawego i porywającego. A wyszło, w najlepszym przypadku, dosyć przeciętnie.

   Alina Starkov, na swoje szczęście, okazała się nie być zanadto irytująca. Wręcz przeciwnie - nie wywołała u mnie właściwie żadnych emocji: ani jej nie kibicowałam, ani nie cieszyłam się z jej każdego upadku. Nie uważam, żeby była to postać dobrze wykreowana. Właściwie, ciężko mi jest tak nazwać jakąkolwiek osobę mającą swój udział w tej historii. Sympatią jednak zapałałam do tajemniczego Darklinga, ale podejrzewam, że to kwestia wyłącznie mojej słabości do tego typu bohaterów. W porządku również była Genia, rudowłosa Grisza, która stała się przynajmniej dobrą koleżanką Aliny. Warto też wspomnieć o Malu, towarzyszu protagonistki od najmłodszych lat. Mówiąc szczerze, on również stał mi się raczej obojętny, odebrałam go jednak troszeczkę cieplej niż pannę Starkov. Nie wyróżnia się on jednak pośród wielu tego typu bohaterów.

   Możecie pomyśleć, że ta książka mi się nie spodobała - w końcu narzekam na właściwie najważniejsze składowe, czyli fabułę i bohaterów. Mnie też to dziwi, ale "Cień i kość" jako całość odebrałam naprawdę dobrze! Chętnie sięgnę po kontynuację z nadzieją, że okaże się dużo lepsza. Szczerze mówiąc, jestem też zwyczajnie zaintrygowana rozwojem wydarzeń, chociaż mam już pewne domysły na temat tego, jak historia się potoczy. Debiut Bardugo z czystym sumieniem polecam osobom, które lubią niewymagającą fantastykę.

★★★★★★✰✰✰✰

liczba stron: 378, wydawnictwo Papierowy Księżyc, przekład: Anna Pochłódka-Wątorek
fantastyka, high fantasy

Książka bierze udział w wyzwaniach: ABC CzytaniaOlimpiada Czytelnicza.

10 komentarzy:

  1. Jak na razie przeczytałam tylko "Szóstkę wron" tej autorki, ale mam zamiar nadrobić również tę serię. Mam nadzieję, że mimo wymienionych przez Ciebie niedociągnięć, spodoba mi się choć trochę. :)
    Pozdrawiam!
    Zapraszam na konkurs, w którym do wygrania jest książka “Moja Lady Jane”

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko gdy przeczytałam opis tej książki widziany twoimi oczami, od razu wiedziałam, że będzie schematycznie i raczej do przewidzenia - widocznie się nie pomyliłam, co nie zmieni faktu, że chętnie zapoznałabym się z tą powieścią, bo już dawno mam ją na swojej liście :) (podobnie jak "Szóstkę Wron", która na dodatek stoi na półce). Kiedyś w końcu dobrnę!
    Pozdrawiam.
    #SadisticWriter

    OdpowiedzUsuń
  3. Ze mnie raczej wymagający zjadacz fantastyki, więc... sama raczej nie kupię :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zamierzam zacząć przygodę z Bardugo od tej książki, ale chyba przestałam już oczekiwać po niej czegoś wielkiego, bo coraz więcej osób na nią narzeka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dosyć przyjemne, młodzieżowe czytadło - tego możesz oczekiwać. :) Podbno warto właśnie zacząć od Griszy, żeby orientować się lepiej w "Szóstce wron".

      Usuń
  5. Jak natrafię na nią w bibliotece to przeczytam, ale tak to niekoniecznie.
    Buziaki!
    Kaja

    OdpowiedzUsuń
  6. Miałam kiedyś na nią ochotę, ale chyba wolę bardziej wymagające książki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam o tej książce podobne zdanie. Banalna w fabuła włożona do genialnego świata.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam ją w planach i wytrwale nie chcę się zrażać negatywnymi opiniami. Ale podnosisz mnie na duchu, że można mieć wiele uwag a i tak pozytywnie odebrać ksiażke :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis