07 października 2017

(48) Nie wszystko da się zmierzyć: "Niepoliczalne"


   Anoreksja to podstępna choroba. Nierzadko zaczyna się niewinnie, od chęci zgubienia kilku kilogramów czy chęci kontroli swojego życia. Chorzy są zagubieni w swoim życiu, a aspekt (nie)jedzenia staje się jedynym, który nie wyrywa się ze sztywnych ram tabel. Zaczyna się liczenie wszystkiego: wymiarów, wagi, ilości spożytych kilokalorii czy dostarczonych mikroskładników. Aż w końcu przeradza się to w obsesję. A przecież nie wszystko w życiu da się zmierzyć. Pewne rzeczy pozostają niepoliczalne.

   Hedda ma siedemnaście lat i zmaga się z zaburzeniami odżywiania. Jej choroba, anoreksja, zwana przez nią samą Nią, ma charakter obsesyjny i objawia się między innymi liczeniem wszystkiego, co tylko się da. Dni, godziny, minuty, pieniądze, kalorie, schody... Kiedy Hedda odkrywa, że zaszła w ciążę, wszelkie obliczenia w jej głowie zaczynają się komplikować. Przecież jest jeszcze taka młoda, jej ciało nie ma wystarczająco siły... Na dodatek w głowie słyszy szepty Nii, że zamieszkał w niej pasożyt, którego należy się pozbyć. Hedda postanawia jednak decyzję, że zawrze z Nią swego rodzaju rozejm. Do narodzin dziecka pozostało tylko 17 tygodni, 119 dni i 357 posiłków...

   Nie wiedziałam, czego mam spodziewać się po tej książce - w końcu ja obyczajówek young adult praktycznie nie czytam. Z tego względu też ciężko jest mi obiektywnie ocenić debiut Karen Gregory. Czemu więc zdecydowałam się na "Niepoliczalne"? Cóż, nie da się ukryć, że zainteresowała mnie tematyka anoreksji. I tak, według mnie temat ten został całkiem zgrabnie przedstawiony. Narracja pierwszoosobowa pozwala prześledzić, co dzieje się w głowie chorej. Pozwoliła też czytelnikowi na zastanowienie się, razem z bohaterką, nad przyczynami i przebiegiem zaburzeń odżywiania. Ta choroba to coś więcej niż tylko chęć schudnięcia - zwykle geneza tkwi głębiej i własnie to można było zauważyć. Kolejnym plusem powieści jest to, że zwyczajnie wciąga. Nie trzeba nawet lubić young adult, żeby dać się porwać historii Heddy, żeby chcieć śledzić jej dalsze losy. Niewątpliwie wpływa na to również lekki, młodzieżowy język, pozbawiony specjalistycznego słownictwa dotyczącego samej choroby czy psychoterapii.

   Debiutancka powieść Karen Gregory skupia się głównie na Heddzie. Nie mogę powiedzieć, że ją polubiłam, jednocześnie nie żywię do niej negatywnych uczuć. Powiedziałabym raczej, że współczułam jej, ale też miałam nadzieję, że wyzdrowieje. Trzymałam za nią kciuki. Natomiast byłam bardzo zła na ojca dziewczyny, którego zachowanie mogło wpłynąć na rozwój zaburzeń u córki. Przez chwilę to samo uczucie pojawiło się w stosunku do Robina, chłopaka z sąsiedztwa. Później jednak starałam się zrozumieć jego postępowanie i moja ostateczna opinia o nim jest bardziej pozytywna. Polubiłam tę postać, naprawdę. Warto też wspomnieć o Molly, którą poznajemy pośrednio, poprzez wspomnienia Heddy. Dziewczyna wydała się ciekawą osobą, o dosyć głębokim spojrzeniu na świat. Sądzę, że osoby takie jak ona, są dobrymi przyjaciółmi. Szkoda, że nie dane nam było poznać jej lepiej, zresztą podobnie jak matki i siostry protagonistki czy Lois, pewnej kobiety, która również dopiero co urodziła dziecko.

   Nie spodziewałam się, że przebrnę przez tę książkę tak szybko. Ba, podejrzewam, że może być ona swego rodzaju furtką, do czytania kolejnych powieści spod znaku young adult. Spokojnie, to nie znaczy, że nagle porzucę fantasy dla młodzieżowych obyczajówek - co to to nie! No dobrze, przejdźmy jednak do konkretów. Czy polecam "Niepoliczalne"? Jak najbardziej. Jeżeli poszukujecie ciekawej powieści, poruszającej dosyć ciężki temat w stosunkowo lekki sposób, akurat ta lektura może być dobrym wyborem.


liczba stron: 335, wydawnictwo Jaguar, przekład: Małgorzata Kaczarowska
obyczajowa, choroby psychiczne

Książka bierze udział w wyzwaniach: ABC CzytaniaOlimpiada Czytelnicza.
Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Jaguar.

10 komentarzy:

  1. Brzmi dość specyficznie, jak na młodzieżówkę - jednak w blogsferze królują słodkie romansidła.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po Twojej recenzji stwierdzam, że z chęcią przeczytam tą książkę. Może być ona naprawdę ciekawą pozycją.
    Serdecznie pozdrawiam.
    www.nacpana-ksiazkami.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam nie czytać obyczajówek i ya/na, ale pozytywne opinie i tematyka okropnie przyciągają mnie do niej. Chyba dam jej szansę!

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka już od jakiegoś czasu mnie do siebie zachęca, mam nadzieję, że w końcu wpadnie mi w ręce :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedyś byłam bardzo zainteresowana tematyką anoreksji, teraz na nowo interesuje mnie wątek zaburzeń psychicznych, więc chętnie zapoznam się z ta pozycją!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem czy na chwile obecną przypadłaby mi do gustu, ale zapisze sobie ten tytuł

    OdpowiedzUsuń
  7. raczej temat nie dla mnie, mimo pozytywnych recenzji odpuszczę sobie czytanie

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy zdecydowałam się sięgnąć po tę książkę, również nie wiedziałam, czego mam się po niej spodziewać, ale już po kilku rozdziałach zrozumiałam, że ten ruch okazał się dla mnie... nagrodą! Totalnie przepadłam! Autorka bardzo dobrze poradziła sobie z ukazaniem zmagań dziewczyny walczącej z anoreksją, gdzie do jej życia wkrada się coraz więcej problemów. Sama główna postać zdobyła moją sympatię i gorąco jej kibicowałam, aby wyzdrowiała, aby wszelkie przeciwności losu w końcu zostawiły ją w świętym spokoju. Ta książka jest wspaniała. Po prostu... prawdziwa.
    Pozdrawiam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam tą książkę w planach, ale to kiedy po nią sięgnę stoi pod wielkim znakiem zapytania. Zobaczę jeszcze. :)
    Bardzo lubię Wydawnictwo Jaguar. *-*
    Buziaki! :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubię takie klimaty, przypominają mi o "Jedynym wspomnieniu Flory Banks". Inna choroba, jednak dziejąca się w obrębie mózgu. Zachęciłaś mnie aby sięgnąć po tę pozycję :)

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis