13 stycznia 2018

(51) "Wojny żywiołów. Przebudzenie ziemi: Udręczeni"


    Książki fantasy zazwyczaj pochłaniam jednym tchem. Szczególnie te z rodzaju high - uwielbiam przeżywać razem z bohaterami przygody pełne magii, magicznych stworzeń, walk na miecze i zdobywania nowych umiejętności. Niestety jednak, ku mojemu rozczarowaniu, nie każda tego typu powieść porywa. Tak niestety było w przypadku książki Michała Podbielskiego - "Wojny żywiołów. Przebudzenie ziemi: Udręczeni". Nie mówię, że jest to zła lektura - ma sporo zalet i z pewnością są odbiorcy, którzy będą nią zauroczeni. Ja jednak do nich nie należę. Przejdźmy jednak do konkretów.

   Światem rządzą dwa żywioły, tak od siebie różne: Ogień i Woda. W krainie tej rodzi się niesamowita siła - właśnie następuje przebudzenie Ziemi. Imperium Koralu, które podbija kolejne ziemie, nie jest świadome, jakie zagrożenie na nie czyha. W tym samym momencie, wiele kilometrów dalej, na odległym kontynencie, wyznawcy bogini ziemi wyruszają na pielgrzymkę do pełnego niebezpieczeństw Epicentrum.

   Opis fabuły zbyt wiele nie mówi. Otrzymujemy zaledwie zarys świata, w którym dzieje się akcja książki i jakiś zaczątek wydarzeń. Przyznaję szczerze, że mnie taka informacja nie zachęciłaby do sięgnięcia po powieść, zdecydowanie wolę bardziej konkretne zarysy. Mimo wszystko dałam książce szansę. Nie spełniła ona moich oczekiwań, ale nie była zła. Fabuła, jak to po opisie można było się domyśleć, jest dosyć... rozlazła. Zabrakło mi jednego ko konkretnego bohatera i jednej nici wydarzeń, wokół której budują się inne wątki. Przez całą książkę miałam wrażenie, że to wyłącznie opis niezwiązanych ze sobą epizodów. Fakt, czyta się to w miarę w porządku, zabrakło jednak elementu spajającego, trzymającego w napięciu.

   Sam świat przedstawiony jest naprawdę ogromny! W książce otrzymujemy kilka mapek oraz kilkustronicową listę bohaterów, ale mimo to nietrudno się w tym wszystkim pogubić. Na samym początku było bardzo ciężko - wtedy nie kojarzyłam nawet pojedynczych nazwisk i po prostu wkradł się chaos. Później - bliżej połowy i końca powieści - było znacznie lepiej, chociaż wciąż musiałam powracać do spisu, aby zobaczyć, o kim akurat jest mowa i z kim jest ta postać związana.

   "Wojny żywiołów. Przebudzenie ziemi: Udręczeni" to zdecydowanie nie jest powieść dla osób wrażliwych. Myślę też, że oznaczenie jej jako +18 nie byłoby błędem. Dlaczego? Cóż, nie dość, że autor nierzadko posługuje się wulgaryzmami (które - na szczęście - nie są przesadzone, są w granicach dobrego smaku), a oprócz tego wplata sporo przemocy i obrzydlistwa: od brutalnych morderstw po posilanie się wymiocinami. Niektórym podczas czytania książki może się zrobić po prostu niedobrze.

   Czas odpowiedzieć sobie na pytanie: czy mi się podobało i czy warto przeczytać tę powieść? Mam mocno mieszane uczucia. Książkę Michała Podbielskiego z pewnością mogą przeczytać fani fantasy, uodpornieni na brutalne opisy, których zachęciła moja recenzja. Nie jest to jednak pozycja z dopiskiem "must read" i świat się nie zawali, jeżeli sobie odpuścicie. Mi osobiście nawet się podobało, chociaż czytanie zajęło mi bardzo dużo czasu (to chyba przez dosyć ciężki język i brak wspomnianej linii fabularnej) i momentami było męczące. Mimo wszystko, raczej nie sięgnę po drugi tom. Nie jestem ciekawa dalszych losów bohaterów.

★★★★★★✰✰✰✰

liczba stron: 647, wydawnictwo Żywioły
fantastyka, high fantasy

Książka bierze udział w wyzwaniach: ABC czytania 2018, Olimpiada Czytelnicza,

Za książkę do recenzji dziękuję pani Michałowi Podbielskiemu.

4 komentarze:

  1. Dostałam propozcję zrecenzowania tej książki, ale odmówiłam, gdy dowiedziałam się właśnie o brutalności i wulgaryzmach. Może dobrze, że się tak stało :) Bo w sumie dalej nie mam na nią ochoty i nie wiem czy będę ją kiedyś miała... Chyba sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Twoja recenzja niestety nie zachęciła mnie do przeczytania tej książki. Chyba "posilanie się wymiocinami" nie przypadłoby mi do gustu, mimo tego, że nie należę do osób zanadto wrażliwych.
    Pozdrawiam,
    Patty z pattbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie jakoś nie bardzo ciągnie. To nie do końca moja bajka, choć fantasy uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i no cóż, bez szału. Tak jak napisałaś, świat się nie zawali, jeśli nie przeczytamy tej książki.

    OdpowiedzUsuń

layout by oreuis